Archiwa tagu: sludge

Tankograd – Klęska

tankograd kleskaZ nazwą Tankograd spotykałem się już wielokrotnie jednak nigdy nie było nam po drodze. Dopiero tegoroczny Red Smoke Fest i rozmowa z właścicielem Piranha Records sprawiła, że sięgnąłem po „Klęskę”.  I to głównie dlatego, że Patryk w ekspresowym tempie wytłumaczył mi, że warszawska ekipa nie jest kolejnym komicznym tworem typu Sabaton tylko czymś zdecydowanie więcej. Czytaj dalej Tankograd – Klęska

Ufomammut – Fenice

Ufomammut był jednym z najlepszych odkryć, które przytrafiły mi się podczas mojego debiutanckiego uczestnictwa na festiwalu Red Smoke Fest w Pleszewie w 2018 roku. Zespół „kupił mnie” praktycznie od pierwszych dźwięków koncertu serwując granie apokaliptyczne, miażdżące, bezkompromisowe, totalne. Myślę, że w czasie koncertu Włochów nie spał nikt w promieniu kilku kilometrów. Czytaj dalej Ufomammut – Fenice

Krzta – ŻÓŁĆ.NISZCZENIE.ZGLISZCZE.

krzta żółć niszczenie zgliszczePrzyznam szczerze, że jeszcze kilka tygodni temu nazwa Krzta niewiele mi mówiła. Jednak po fali bardzo pozytywnych opinii w polskim Internecie nie wypadało nie sięgnąć po drugi album tria z Olsztyna. Ale wszystko zaczęło się od okładki, która przykuła moją uwagę w poście z recenzją albumu na fanpage’u Metalurgii. Czytaj dalej Krzta – ŻÓŁĆ.NISZCZENIE.ZGLISZCZE.

Baroness – Gold & Grey

baroness gold and greyNie ukrywam, że „Gold & Grey” był w mojej ścisłej czołówce najbardziej oczekiwanych tegorocznych premier. Wielki entuzjazm co jakiś czas próbowały ostudzić kolejne albumowe zapowiedzi. „Borderlines” za pierwszym razem nie przesłuchałem do końca. Utwór „podszedł” dopiero po kilkudziesięciu próbach. Z „Seasons” było lepiej chociaż nie mogę powiedzieć, że utwór ten mnie porwał. Czytaj dalej Baroness – Gold & Grey

High On Fire – Electric Messiah

high on fire electric messiahJak do tej pory 2018 rok był dla mnie wyjątkowo nieudany pod kątem muzycznym. Zazwyczaj już pod koniec roku poprzedzającego w głowie mam datę nadchodzącej, interesującej mnie premiery. Nieszczęsne „2018” premiery, na które naprawdę czekałem, przyniosło mi dopiero w październiku. Nie ukrywam, że na szczycie listy znalazły się 2 pozycje metalowe: wśród nich właśnie High On Fire. Czytaj dalej High On Fire – Electric Messiah

Converge – The Dusk In Us

converge the dusk in usConverge to taki muzyczny Zawisza, na którym zawsze można polegać. I nie są to słowa rzucone na wiatr o czym mogą świadczyć chociażby oceny albumów zespołu na rateyourmusic. Nawet muzycznym legendom przytrafiały się potknięcia i wydawnictwa zmieszane z błotem a tu (poza debiutem i splitem z Agoraphobic Nosebleed) jak wół wszystko ma średnią powyżej 3,5. Czytaj dalej Converge – The Dusk In Us

Mastodon – Emperor Of Sand

mastodon emperor of sandZ ekipą Mastodona mam od dłuższego czasu problem. Praktycznie od początku ich styl ewoluował i każdy album był inny. Jednak po wydaniu na prawdę dobrego „Crack The Skye” coś poszło nie tak i od „The Hunter” grupa zaczęła kierować się w rejony, o które wcześniej bym ich nie podejrzewał. „Once More 'Round The Sun” brnął w niezrozumiałe dla mnie rejony jeszcze bardziej. Czytaj dalej Mastodon – Emperor Of Sand

Lody Kong – Dreams And Visions

lody kong dreams and visionsMax Cavalera to człowiek instytucja, według którego można nastawiać zegarki – systematycznie zasypuje słuchaczy nowymi wydawnictwami. Kiedyś Sepultura, dziś Soulfly, Cavalera Conspiracy i inne wynalazki typu Killer Be Killed. Mimo nawału pracy: koncertowania i hurtowego nagrywania nowych albumów, Max znalazł również czas na założenie rodziny i spłodzenie potomstwa. Czytaj dalej Lody Kong – Dreams And Visions