Archiwa tagu: metal

Anthrax – Cursum Perficio

anthrax cursum perficioMoją relację z zespołem Anthrax najlepiej podsumowałby facebookowy status „to skomplikowane”. Moim zdaniem ta ekipa nie powinna być w Big4, bo bardziej zasługuje na to chociażby Testament. Jednocześnie uważam, że albumy, które nagrał Anthrax od powrotu Belladonny do składu, są o wiele lepsze od wszystkiego, co stworzyła Metallica w tym stuleciu. Czytaj dalej Anthrax – Cursum Perficio →

Mastodon – Marrow Deep

mastodon marrow deepOsoby znające Rolowy Świat Muzyki trochę dłużej doskonale wiedzą, że jestem „mastodonowym ortodoksem” – wszystkie albumy do „Crack The Skye” włącznie uwielbiam i jestem wobec nich praktycznie bezkrytyczny. „The Hunter” i „Once More….” sporo słuchałem po premierze, ale później praktycznie przestałem do nich wracać. Jeszcze mniejszy entuzjazm wzbudził we mnie „Emperor Of Sand”. W przypadku „Hushed And Grim” do dziś mam problem, żeby przesłuchać go w całości na raz. I chyba właśnie po premierze tego albumu pogodziłem się ostatecznie z tym, że zespół, który nagrywał miażdżące utwory z „Remission” czy „Leviathan”, odszedł bezpowrotnie. Czytaj dalej Mastodon – Marrow Deep →

Darkthrone – Pre-Historic Metal

darkthrone prehistoric metalNa przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie próbowałem podejść do twórczości Darkthrone. Wszystkie te próby prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem. Aż do zeszłego roku. W końcu zaskoczyło – i to do tego stopnia, że dyskografia Norwegów niemal na „jednego strzała” wylądowała u mnie na półce. To chyba kolejny dowód na to, że z wiekiem zmienia się gust. Czytaj dalej Darkthrone – Pre-Historic Metal →

Lamb Of God – Into Oblivion

lamb of god into oblivionBałem się o ten album. Najpierw – w 2023 roku Randy ściął dredy!;) Później pojawiły się informacje o odświeżaniu konwencji. W końcu zobaczyliśmy okładkę z nowym logo, które przypomina pracę z generatora. Cała okładka wygląda jak wytwór sztucznej inteligencji, a szkoda, bo do tej pory zespół dbał również o ten aspekt swojej twórczości.
Czytaj dalej Lamb Of God – Into Oblivion →

Thy Worshiper – Demony Wschodu

thy worshiper demony wschoduNigdy nie lubiłem folk metalu. Nie dorosłem do niego, już dawno wyrosłem lub trafiałem na nieodpowiednie zespoły. Ale oczywiście są odstępstwa od reguły. Jednym z takich odstępstw jest ekipa Thy Worshiper, którą poznałem 10 lat temu – trochę przypadkowo. W wielu podsumowaniach muzycznych 2016 roku pojawiały się „Klechdy”, które miały niesamowitą okładkę. To właśnie ona przykuła moją uwagę i sprawiła, że w ogóle sięgnąłem po ten album. Czytaj dalej Thy Worshiper – Demony Wschodu →

Converge – Love Is Not Enough

converge love is not enoughKiedy ukazał się ostatni album Converge (nie licząc oczywiście „Bloodmoon: I” z Chelsea Wolfe), płyty kupowało się jeszcze w Saturnie. Już wtedy był problem z dystrybucją wydawnictw Epitaph  i ostatecznie „The Dusk In Us” kupiłem gdzieś w Internecie kilka tygodni po premierze (zarówno we wspomnianym Saturnie jak i Empiku czy na Amazonie długo tego wydawnictwa nie było). Czytaj dalej Converge – Love Is Not Enough →

Kreator – Krushers Of The World

kreator krushers of the worldIstnieje duże prawdopodobieństwo, że Mille Petrozza miał dostęp do sztucznej inteligencji zanim ona w ogóle oficjalnie powstała. Do tego napisał zajebistego prompta, w efekcie którego powstał „Enemy Of God”. Szkoda tylko, że tego samego prompta używa od 20 lat i „Krushers Of The World” jest szóstym takim samym albumem w dorobku niemieckiej legendy. Czytaj dalej Kreator – Krushers Of The World →

Soulfly – Chama

soulfly chamaPrzez skład Soulfly na przestrzeni 28 lat istnienia przewinęło się kilkunastu muzyków. Patrząc na linię czasu bez problemu zauważymy, że poza Maxem najdłuższym stażem w zespole może się poszczycić Marc Rizzo, który był członkiem Soulfly w latach 2003-2021. W tych 18 latach powstały najlepsze albumy grupy czyli „Prophecy”, „Dark Ages”, „Conquer”, „Enslaved” i „Ritual”. W wielu momentach Rizzo był motorem napędowym tego projektu, zarówno w studio jak i na koncertach. Czytaj dalej Soulfly – Chama →