Archiwa tagu: metal

Kvelertak – Splid

kvelertak splidNajdłuższa przerwa studyjna w historii Kvelertak przerwała 3-letni cykl wydawniczy. A co wydarzyło się w ekipie Norwegów przez te 4 lata, które przyszło czekać fanom na „Splid”? Najważniejszym wydarzeniem jest bez wątpienia zmiana wokalisty. Erlenda Hjelvika w połowie 2018 roku za mikrofonem zastąpił Ivar Nikolaisen. Pulę roszad w składzie uzupełnia zmiana perkusisty, która nastąpiła rok później. Czytaj dalej Kvelertak – Splid

Dopelord – Sign Of The Devil

dopelord sign of the devilNa 10-lecie istnienia zespołu Lublinianie uraczyli słuchaczy czwartym w karierze albumem długogrającym. Przyznam szczerze, że albumowych zapowiedzi nie śledziłem a o premierze dowiedziałem się w momencie gdy „Sign Of The Devil” pojawił się w sieci. I już przy pierwszym przesłuchaniu nowy Dopelord przekonał mnie na tyle, że przez wiele godzin gościł na moich głośnikach. Ale zacznijmy od początku. Czytaj dalej Dopelord – Sign Of The Devil

Korn – The Nothing

korn nothingTrudno uwierzyć w to, że od debiutu Korna minęło już ćwierć wieku. W tym czasie gatunek, do którego został zaszufladkowany zespół, zdążył przejść swoją złotą erę, okres stagnacji oraz przejść do lamusa. Filary gatunku już nie nagrywają, zeszły do podziemia lub odnalazły się w innym gatunku. Ekipa z Bakersfield zdaje się nie przejmować wydarzeniami z otoczenia i od lat robi swoje – raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Czytaj dalej Korn – The Nothing

Tool – Fear Inoculum

tool fear inoculumStwierdzenie, iż wychowałem się na Toolu mogłoby być przesadą jednak bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że ekipa z Los Angeles wpłynęła w znaczący sposób na ukształtowanie mojego (jeszcze wtedy młodego) gustu muzycznego. I tak jak „Aenimę” w momencie premiery poznawałem z doskoku – z mediów, tak „Lateralusa” i „10 000 Days” oczekiwałem świadomie i dziś to trio oraz debiut znam praktycznie na pamięć. Czytaj dalej Tool – Fear Inoculum

Death Angel – Humanicide

death angel humanicideMimo milczenia największych, 2019 rok można uznać za udany dla thrash metalu. Death Angel nie jest pierwszym zespołem, który udowodnił w tym roku, że mimo ponad 35 lat na scenie nadal można grać świeżo i z klasą nie wykraczając jednocześnie poza ramy gatunku. Wydając „Humanicide” zespół zachował ciągłość 3-letniego cyklu zapoczątkowanego przez „Relentless Retribution”.  Czytaj dalej Death Angel – Humanicide

Suicidal Angels – Years Of Aggression

suicidal angels years of aggressionJakiś czas temu w Internecie trafiłem na opinię przepełnioną obawami o thrash metal w momencie gdy najwięksi przejdą na emeryturę. Fakt faktem – Slayer jest w trakcie ostatniej „ostatniej” trasy koncertowej. Anthrax milczy, Megadeth skupia się na walce Mustaine’a z chorobą a Metallica od 30 lat nie nagrała w pełni thrashowego albumu. Czytaj dalej Suicidal Angels – Years Of Aggression

Cruentus – Every Tomorrow

cruentus every tomorrowZastanawialiście się kiedyś jaki byłby efekt połączenia grania industrialnego z djentem? Jak brzmiałaby hybryda Meshuggah i Fear Factory? Jeśli tak to już nie musicie się wysilać bo z pomocą przychodzi szczeciński Cruentus.

W zasadzie wstyd się przyznać, że uchodząc za”prawie” rodowitego Szczecinianina o zespole usłyszałem dopiero przy okazji premiery „Every Tomorrow”. Czytaj dalej Cruentus – Every Tomorrow

Soulfly – Ritual

soulfly ritualJeszcze niedawno Max Cavalera  produkował hurtowe ilości muzyki. Niestety jej ilość nie zawsze szła w parze z jakością. Na szczęście muzyk (lub koledzy z jego zespołów) w pewnym momencie opamiętali się i zdecydowanie obniżyli studyjne tempo. „Ritual” i poprzedni album „Archangel” dzieli najdłuższa przerwa w historii Soulfly (ponad 3 lata). Czytaj dalej Soulfly – Ritual

High On Fire – Electric Messiah

high on fire electric messiahJak do tej pory 2018 rok był dla mnie wyjątkowo nieudany pod kątem muzycznym. Zazwyczaj już pod koniec roku poprzedzającego w głowie mam datę nadchodzącej, interesującej mnie premiery. Nieszczęsne „2018” premiery, na które naprawdę czekałem, przyniosło mi dopiero w październiku. Nie ukrywam, że na szczycie listy znalazły się 2 pozycje metalowe: wśród nich właśnie High On Fire. Czytaj dalej High On Fire – Electric Messiah

Black Tusk – TCBT

black tusk tcbtTrio a właściwie kwartet z Savannah nigdy nie powalał finezją ani oryginalnością. Zespół z całej stonerowej świty wyróżniało najbardziej inwazyjne i potężne brzmienie oraz ciężar, którego apogeum przypadło na drugi album w dyskografii – „Taste The Sin”. Roszada w składzie spowodowana tragiczną śmiercią basisty nie spowodowała radykalnej zmiany brzmienia. Czytaj dalej Black Tusk – TCBT