Archiwa tagu: metal

Cruentus – Every Tomorrow

cruentus every tomorrowZastanawialiście się kiedyś jaki byłby efekt połączenia grania industrialnego z djentem? Jak brzmiałaby hybryda Meshuggah i Fear Factory? Jeśli tak to już nie musicie się wysilać bo z pomocą przychodzi szczeciński Cruentus.

W zasadzie wstyd się przyznać, że uchodząc za”prawie” rodowitego Szczecinianina o zespole usłyszałem dopiero przy okazji premiery „Every Tomorrow”. Czytaj dalej Cruentus – Every Tomorrow

Soulfly – Ritual

soulfly ritualJeszcze niedawno Max Cavalera  produkował hurtowe ilości muzyki. Niestety jej ilość nie zawsze szła w parze z jakością. Na szczęście muzyk (lub koledzy z jego zespołów) w pewnym momencie opamiętali się i zdecydowanie obniżyli studyjne tempo. „Ritual” i poprzedni album „Archangel” dzieli najdłuższa przerwa w historii Soulfly (ponad 3 lata). Czytaj dalej Soulfly – Ritual

High On Fire – Electric Messiah

high on fire electric messiahJak do tej pory 2018 rok był dla mnie wyjątkowo nieudany pod kątem muzycznym. Zazwyczaj już pod koniec roku poprzedzającego w głowie mam datę nadchodzącej, interesującej mnie premiery. Nieszczęsne „2018” premiery, na które naprawdę czekałem, przyniosło mi dopiero w październiku. Nie ukrywam, że na szczycie listy znalazły się 2 pozycje metalowe: wśród nich właśnie High On Fire. Czytaj dalej High On Fire – Electric Messiah

Black Tusk – TCBT

black tusk tcbtTrio a właściwie kwartet z Savannah nigdy nie powalał finezją ani oryginalnością. Zespół z całej stonerowej świty wyróżniało najbardziej inwazyjne i potężne brzmienie oraz ciężar, którego apogeum przypadło na drugi album w dyskografii – „Taste The Sin”. Roszada w składzie spowodowana tragiczną śmiercią basisty nie spowodowała radykalnej zmiany brzmienia. Czytaj dalej Black Tusk – TCBT

Jarocy – Divided

jarocy dividedPraktycznie od zawsze staram się stosować do reguły aby nie oceniać książki po okładce. Gdybym jednak zrobił wyjątek to po „Divided” z pewnością bym nie sięgnął. Nie śledzę też życia blogowego na YT zatem do niedawna e-gitarzystaTV i jego twórca – Jarosław Nyckowski byli mi zupełnie obcy. Wszystko sprowadza się do tego, że niewiele brakowało abym projekt ten zwyczajnie przegapił.

Czytaj dalej Jarocy – Divided

Machine Head – Catharsis

machine head catharsisW zasadzie „Catharsis” można by zrecenzować jednym zdaniem: ekipa Machine Head zebrała wszystko co najgorsze w swojej dotychczasowej dyskografii i umieściła to na tym krążku.

Historia zespołu Roberta Flynna to pasmo wzlotów i upadków. Po świetnym początku nadeszła era nu metalowa, która w znaczny sposób naruszyła reputację grupy. Czytaj dalej Machine Head – Catharsis

Warbringer – Woe To The Vanquished

warbringer woe to the vanquishedPierwszy kwartał 2017 roku był bardzo udany dla fanów thrashu. Najpierw zaatakowała stara gwardia i premiery miały nowe albumy Kreatora i Overkill. Oba spotkały się z pozytywnym odbiorem słuchaczy i krytyki. Chwilę później do głosu doszła tak zwana „nowa fala thrashu” i premierowy materiał wypuścił m.in. Power Trip, Havok czy właśnie Warbringer. Czytaj dalej Warbringer – Woe To The Vanquished

Mastodon – Emperor Of Sand

mastodon emperor of sandZ ekipą Mastodona mam od dłuższego czasu problem. Praktycznie od początku ich styl ewoluował i każdy album był inny. Jednak po wydaniu na prawdę dobrego „Crack The Skye” coś poszło nie tak i od „The Hunter” grupa zaczęła kierować się w rejony, o które wcześniej bym ich nie podejrzewał. „Once More ‚Round The Sun” brnął w niezrozumiałe dla mnie rejony jeszcze bardziej. Czytaj dalej Mastodon – Emperor Of Sand

Overkill – The Grinding Wheel

overkill the grinding wheelThrash praktycznie od początku istnienia przeżywał okresy wzlotów i upadków. Niektórzy prekursorzy gatunku już dawno od niego odeszli, czasem w rejony niezrozumiałe dla fanów. Są jednak ekipy, na które można liczyć praktycznie przez cały czas. Bez wątpienia należy do nich Overkill, który od 37 lat raczy swoich fanów solidną dawką thrashu najwyższej próby. 18 album studyjny w dorobku grupy utrzymuje świetną passę, która rozpoczęła się w 2010 roku. Chociaż muszę przyznać, że „The Grinding Wheel” nie miał zbyt dobrego startu. Czytaj dalej Overkill – The Grinding Wheel