W 2012 roku Ukraińcy ze Stoned Jesus nagrali „Seven Thunders Roar” i na stałe wpisali się do historii muzyki stonerowej. Do kanonu gatunku album ten raczej nigdy nie trafi, bo konkurencja jest niesamowicie mocna, ale jako polecajka europejskiej odsłony gatunku sprawdza się świetnie. I przede wszystkim przynosi dwa genialne utwory: „Bright Like The Morning” i „I Am The Mountain” – chyba najbardziej znany utwór w dorobku zespołu, co jest nie lada osiągnięciem ze względu na czas trwania (16 minut). Czytaj dalej Stoned Jesus – Songs To Sun
Archiwa tagu: stoner
Octotanker – Voidhopper
Niby to debiut ale jednak nie do końca bo gdy spojrzymy na skład zespołu to bez problemu skojarzymy go z Prądem. A ten miałem okazję poznać 4 lata temu przy okazji premiery ich drugiego albumu – „Octotanker” – niesamowita zbieżność tytułu z nazwą nowego projektu, przypadek? Nie sądzę;) Czytaj dalej Octotanker – Voidhopper
Pentagram – Lightning In A Bottle
Kilka tygodni temu pewien starszy pan został wielką gwiazdą internetowych memów. Dla dużej części internautów stał się postacią komiczną ze swoimi roztrzepanymi włosami i wytrzeszczem oczu. Jednak z pewnością znalazło się też i grono, które zgłębiło temat i dowiedziało się, że ten starszy pan to Bobby Liebling czyli założyciel Pentagram – ekipy, która zaczęła grać tradycyjny doom metal tylko chwilę później niż zrobili to prekursorzy gatunku czyli Black Sabbath. Czytaj dalej Pentagram – Lightning In A Bottle
Red Fang – Deep Cuts
W tym roku mija 20 lat od powstania Red Fang. W tym czasie ekipa świrów z Portland nagrała 5 pełnoprawnych albumów (4 jeśli debiutancki „Red Fang” uznać za kompilację m.in. wcześniejszych EPek jak to robi chociażby serwis RateYourMusic). Dwie dekady to sporo czasu i warto tę okrągłą rocznicę jakoś uczcić. Można to zrobić nagrywając nowy album co miałoby sens patrząc na to, że „Arrows” ma już 4 lata. Czytaj dalej Red Fang – Deep Cuts
Las Trumien – Budowniczowie Grozy
Wiele mówi się o tym, jak skuteczna i przyjemna jest nauka poprzez zabawę. Taką zabawą może być np. słuchanie muzyki. Muzyka ta jednak niekoniecznie musi być łatwa i o przyjemnej tematyce. Na warsztat możemy wziąć przecież historie zwyrodnialców, których nosiła ta Ziemia. Czytaj dalej Las Trumien – Budowniczowie Grozy
Greenleaf – The Head & The Habit
Często mówi się, że lato to sezon ogórkowy w wielu dziedzinach: sporcie, kinie, muzyce. Rok 2024 zdaje się zaprzeczać tej tezie ponieważ po piłkarskim Euro (które zakończyło się jeszcze wiosną) nadeszły Igrzyska. W świecie filmowym również jest ciekawie. A muzycznie? Czytaj dalej Greenleaf – The Head & The Habit
High On Fire – Cometh The Storm
Nie będę ukrywał, że na nowy album High On Fire czekam już co najmniej od 3-4 lat. W międzyczasie światu przytrafiła się pandemia oraz inne perturbacje, które sprawiły, że „Cometh The Storm” ukazał się dopiero 6 lat po swoim poprzedniku. Powiedzieć, że w tym
czasie na świecie wydarzyło się wiele, to jak nie powiedzieć nic. Czytaj dalej High On Fire – Cometh The Storm
Baroness – Stone
Po wydaniu w 2019 roku „Gold & Grey” zakończył się pewien rozdział w historii Baroness – otóż zespół ogłosił, że jest to ostatni kolorowy album. Wtedy nikt nie wiedział czy wiąże się to tylko ze zmianą nazewnictwa czy może również muzycznego kierunku. Już pierwsza zapowiedź „nowej odsłony” ekipy z Savannah wyraźnie sygnalizowała, że o muzycznym przewrocie raczej nie będzie mowy. Czytaj dalej Baroness – Stone
Queens Of The Stone Age – In Times New Roman…
Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałem tak trudne początki z jakimś albumem. Nie podszedł mi żaden z trzech zapowiadających album singli. Przeleciały bez echa, nie zostawiając nic w głowie, nawet chęci do powrotu do nich. Pierwsze przesłuchanie w dniu premiery również nie wywołało u mnie żadnych emocji. Album poszedł w odstawkę. Jednak z sentymentu i tak kupiłem krążek w wersji fizycznej. Czytaj dalej Queens Of The Stone Age – In Times New Roman…
MuN – Nhemis
Wydana trzy lata temu „Presomnia” sprawiła, że dyskografia wrocławskiego zespołu z miejsca wylądowała w mojej kolekcji płyt. Na przestrzeni lat 2016-2020 zespół nagrał trzy wyraźnie różniące się od siebie albumy. Jednak każdy z nich wciągał i intrygował słuchacza w porównywalny sposób. Zatem nie mogę zaprzeczyć – już od dłuższego czasu czekałem na następcę „Presomnii”. Czytaj dalej MuN – Nhemis