Archiwa tagu: recenzja

Leonard Cohen – Thanks For The Dance

leonard cohen thanks for the danceCiężko uwierzyć, że od śmierci Leonarda Cohena minęły już 3 lata. Ciężko również podejść bez emocji do pośmiertnych wydawnictw różnych artystów. W przypadku „Thanks For The Dance” zadanie było to o tyle trudne, że z jednej strony otrzymaliśmy nowy materiał, składający się z niewykorzystanych materiałów z ostatnich sesji, z drugiej natomiast materiału tego jest tak mało, że nie trwa on nawet 30 minut. Czytaj dalej Leonard Cohen – Thanks For The Dance

Red Scalp – The Great Chase In The Sky

red scalp great chase in the skyKiedy myślałem już, że rok 2019 w polskiej muzyce będę mógł w swoim przypadku wpisać na straty, z odsieczą przyszła w ostatniej chwili pleszewska ekipa Red Scalp. Już kilka miesięcy temu można było się domyślać, że coś jest na rzeczy i nowe wydawnictwo nadchodzi, później odbyło się kilka koncertów, podczas których zaprezentowano nowy materiał. Jednak nadal nie było mowy o żadnych konkretach. Te pojawiły się w końcówce listopada a w raz z nimi pierwsza zapowiedź albumu, która ukazała się 1 grudnia. Czytaj dalej Red Scalp – The Great Chase In The Sky

Swans – Leaving Meaning.

swans leaving meaningKażdy kolejny album Swans to duże wydarzenie w świecie muzycznym oraz powód do przebierania nogami dla fanów twórczości Giry. W przypadku „Leaving Meaning.” cały proces oczekiwania był o tyle intrygujący, że poprzednie wydawnictwo – „The Glowing Man” miało być zamknięciem monumentalnego cyklu zapoczątkowanego na „The Seer”. Oczekiwać zatem mogliśmy zupełnie nowego otwarcia i czegoś zaskakującego. Czytaj dalej Swans – Leaving Meaning.

Mark Lanegan – Somebody’s Knocking

mark lanegan somebodys knockingOstatnio zastanawiałem się kiedy nastąpi mój osobisty przesyt twórczością Marka Lanegana. W końcu od powrotu studyjnego w 2012 roku artysta wydał łącznie 10 albumów: 5 autorskich/z zespołem, 3 kooperacyjne i  po 1 z nagraniami archiwalnymi i remixami. Dużo? I tak i nie bo jak do tej pory ilość szła w parze z jakością Czytaj dalej Mark Lanegan – Somebody’s Knocking

Pidżama Porno – Sprzedawca Jutra

Sporo wody upłynęło w Warcie od ostatniej płyty Pidżamy. Przez te kilkanaście lat do czynienia mieliśmy z rozwiązaniami, reaktywacjami, ostatnimi trasami koncertowymi, pożegnalnymi trasami koncertowymi i ostatnimi pożegnalnymi trasami koncertowymi. Wiadomo skąd w ostatnich latach inspirację czerpie Slayer;) Czytaj dalej Pidżama Porno – Sprzedawca Jutra

Korn – The Nothing

korn nothingTrudno uwierzyć w to, że od debiutu Korna minęło już ćwierć wieku. W tym czasie gatunek, do którego został zaszufladkowany zespół, zdążył przejść swoją złotą erę, okres stagnacji oraz przejść do lamusa. Filary gatunku już nie nagrywają, zeszły do podziemia lub odnalazły się w innym gatunku. Ekipa z Bakersfield zdaje się nie przejmować wydarzeniami z otoczenia i od lat robi swoje – raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Czytaj dalej Korn – The Nothing

Tool – Fear Inoculum

tool fear inoculumStwierdzenie, iż wychowałem się na Toolu mogłoby być przesadą jednak bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że ekipa z Los Angeles wpłynęła w znaczący sposób na ukształtowanie mojego (jeszcze wtedy młodego) gustu muzycznego. I tak jak „Aenimę” w momencie premiery poznawałem z doskoku – z mediów, tak „Lateralusa” i „10 000 Days” oczekiwałem świadomie i dziś to trio oraz debiut znam praktycznie na pamięć. Czytaj dalej Tool – Fear Inoculum