Archiwa tagu: recenzja

Obscure Sphinx – Thaumaturgy II

obscure sphinx thaumaturgy iiKiedy ekipa Obscure Sphinx w październiku 2019 roku wchodziła do studia aby zarejestrować następcę „Epitaphs” nikt nie spodziewał się, że w przeciągu pół roku cały świat stanie na głowie. Nowy krążek do dziś nie ukazał się i mimo braku oficjalnych informacji obstawiam, że główną tego przyczyną jest szalejąca na świecie pandemia. Czytaj dalej Obscure Sphinx – Thaumaturgy II

Exodus – Persona Non Grata

exodus persona non grataSpełnienie marzeń Gary’ego Holta, jakim było zapewne zostanie na 8 lat częścią Slayera odbiło się czkawką fanom jego kapeli macierzystej – Exodusa. Tutaj absencja lidera zespołu doprowadziła do długiej, bo sięgającej 7 lat, studyjnej ciszy. Mimo nieobecności Holta zespół nadal funkcjonował i koncertował jednak na nowe nagrania musieliśmy poczekać do jego powrotu a nawet i dłużej. Czytaj dalej Exodus – Persona Non Grata

Jerry Cantrell – Brighten

jerry cantrell brightenW 2019 roku fani Toola mogli narzekać, że na nowy album przyszło im czekać 13 lat. Jednak czym jest ta trzynastka w porównaniu z 19 latami, które dzieli kolejne wydawnictwa Jerry’ego Cantrella czyli głównego motoru napędowego Alice In Chains. Dwa poprzednie albumy artysta nagrał jeszcze za życia Staleya i w wielu momentach dość wyraźnie odbiegały one od stylu wypracowanego przez kapelę macierzystą. Czytaj dalej Jerry Cantrell – Brighten

Limp Bizkit – Still Sucks

limp bizkit still sucksW tym roku mogliśmy odnotować wzmożoną aktywność Limp Bizkit w różnego rodzaju mediach. Zespół najpierw pojawił się w dokumencie Woodstock 99 w bardzo niechlubnej roli. Następnie światowy Internet podbiła nowa stylówa Freda Dursta wyraźnie obrazująca fakt, że od czasu „My Generation” i „Rollin'” minęło już 21 lat. Na koniec pojawił się nowy utwór – „Dad Vibes”, w przypadku którego przy pierwszym kontakcie wytrzymałem kilkanaście sekund. Czytaj dalej Limp Bizkit – Still Sucks

The War On Drugs – I Don’t Live Here Anymore

war on drugs i dont live here anymoreMuzycy z Filadelfii wystawili cierpliwość swoich fanów na ciężką próbę każąc im czekać na nowe wydawnictwo ponad 4 lata. Jest to najdłuższa przerwa w dotychczasowej dyskografii zespołu. Po drodze – w zeszłym roku – pojawiła się koncertówka zawierająca kilka smaczków ale to nie to samo co nowy materiał. Czytaj dalej The War On Drugs – I Don’t Live Here Anymore

Mastodon – Hushed And Grim

mastodon hushed and grimOd premiery „Crack The Sky”, czyli ostatniego albumu Mastodona, który lubię praktycznie bezgranicznie, minęło już 12 lat. I mimo tego, że później średnio po drodze było mi z wizją twórczości zespołu to i tak praktycznie przed premierą każdego kolejnego albumu przebierałem nogami i budziłem się krótko po północy aby od razu po udostępnieniu posłuchać efektu prac muzyków, którzy stworzyli takie kolosy jak „Remission” i „Leviathan”. Nie inaczej było i tym razem. Czytaj dalej Mastodon – Hushed And Grim

Fisz Emade Tworzywo – Ballady I Protesty

fisz emade tworzywo ballady i protestyCzerwcowy koncert Tworzywa na szczecińskiej Łasztowni oraz sierpniowy w Filharmonii były doskonałą okazją do wielkiej powtórki z dyskografii artysty i wszelkich projektów, w których brał udział. I portfolio jest tutaj wyjątkowo szerokie ponieważ po typowo hiphopowych początkach nadszedł czas na eksperymenty brzmieniowe oraz stworzenie wraz z bratem i kilkoma innymi muzykami Tworzywa. Czytaj dalej Fisz Emade Tworzywo – Ballady I Protesty

Prąd – Octotanker

prąd octotankerUwielbiam muzyczną scenę za to, że mimo twierdzeń o wyczerpaniu potencjału i zjadaniu własnego ogona, co chwilę pojawiają się zespoły udowadniające, że pole manewru jest jeszcze bardzo duże i sporo zostało jeszcze do powiedzenia. Jeśli chodzi o pokłady kreatywności to trzeba przyznać, że Polska prezentuje się pod tym względem wyjątkowo dobrze. Czytaj dalej Prąd – Octotanker

Manic Street Preachers – The Ultra Vivid Lament

manic street preachers ultra vivid lamentMoja znajomość z Manic Street Preachers trwa już od 23 lat kiedy to ukazał się „This Is My Truth Tell Me Yours” czyli największy sukces komercyjny Walijczyków. Od tego czasu śledziłem wszelkie singlowe poczynania zespołu, jednak bez zagłębiania się we wcześniejszą twórczość. Zmiana nastąpiła w 2009 roku kiedy to „Manics” wystąpili na Szczecin Rock Fest – bardzo ciepło przyjętej ale niestety jednorazowej imprezie, na której pojawili się jeszcze m.in. Keiser Chiefs, Chris Cornell i Limp Bizkit. Czytaj dalej Manic Street Preachers – The Ultra Vivid Lament