Archiwa tagu: indie

Courtney Barnett & Kurt Vile – Lotta Sea Lice

kurt vile courtney barnett lotta sea liceZacznę nietypowo: „Lotta Sea Lice” jest jak kaloryfer w zimny jesienny dzień. Jest jak okno pogodowe w czasie kilkudniowego deszczowego niżu.  Jest jak długo wyczekiwany piątek po godzinie 16.00 🙂 Courtney Barnett i Kurt Vile nagrali album ciepły, szczery, pozytywny, rodzinny (niczym jeden z teledysków) ale niepozbawiony wad. I właśnie od nich zaczniemy. Czytaj dalej Courtney Barnett & Kurt Vile – Lotta Sea Lice

The War On Drugs – A Deeper Understanding

war on drugs deeper understandingPrzyznam szczerze, że „A Deeper Understanding” był jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów w tym roku.  Po genialnym „Lost In The Dream”, który mnie bezgranicznie urzekł, oczekiwałem czegoś co pozamiata mną w podobnym stopniu. Czy się udało? Chyba jednak nie do końca. Czytaj dalej The War On Drugs – A Deeper Understanding

Kurt Vile – B’lieve I’m Goin Down…

kurt vile blieve im goin downJeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia byłoby to, że z głośników sprzętu takiego grunge’owo-metalowego ortodoksa jak ja będą leciały dźwięki wygenerowane przez jakiegoś zniewieściałego kolesia:)

Ale lata lecą, czynnika ortodoksyjnego jest coraz mniej, człowiek otwiera się na nowe style, poszerza horyzonty no i tak jakoś wyszło, że krótko po premierze „B’lieve I’m Goin Down…” wziąłem ten krążek na warsztat. Kurt Vile obił mi się o uszy już jakiś czas temu, w czasie gdy poznawałem twórczość The War On Drugs. I tak jak TWOD bardzo polubiłem tak do jego solowej twórczości jakoś nie specjalnie mogłem się przekonać. Miała ona dużo fajnych fragmentów ale jakoś nie było ogólnej chemii. Aż do najnowszego dziecka Vile. Czytaj dalej Kurt Vile – B’lieve I’m Goin Down…

Dinosaur Jr – You’re Living All Over Me

dinosaur jr youre living all over mePewnie większość z nas za młodu chciała mieć garażową kapelę. W większości przypadków kończyło się na planach, niektórym udało się coś stworzyć ale wielkiej kariery raczej z tego nie było. Są jednak na świecie ekipy, którym się udało. J. Mascis i jego Dinosaur Jr grają już od ponad 30 lat i robią to dobrze! You’re Living All Over Me to drugi album w ich dorobku, którym zawiesili sobie poprzeczkę na ekstremalnym poziomie. Dziś – po prawie 30 latach od premiery krążek ten uznawany jest za absolutną klasykę – kanon indie i alternatywnego rocka. Czy słusznie? O tak! YLAOM chwyta słuchacza w pierwszej i puszcza dopiero w ostatniej sekundzie trwania. Jest to osiągnięcie o tyle szczególne, że sama muzyka prezentowana przez DJr to ściana dźwięków: głośnych, przesterowanych gitar z pogranicza hardcore, noise rocka, alternatywy i cholera wie czego jeszcze. Czytaj dalej Dinosaur Jr – You’re Living All Over Me

The War On Drugs – Lost In The Dream

the war on drugs lost in the dreamThe War On Drugs i ich najnowsze dziecko – Lost In The Dream to mój najnowszy okładkowy złoty strzał. Mam ogromne zaległości w słuchaniu płyt ze swojej kolekcji zatem nie chciałem już sięgać po nic nowego. No ale oczarował mnie cover tego wydawnictwa i nie było rady. Chwilę później do okładkowego oczarowania dołączyła muzyka zawarta na krążku. W zasadzie nie mamy tu do czynienia z niczym odkrywczym i przełomowym. Ale co z tego skoro Lost In The Dream nieziemsko dobrze się słucha? Początek może lekko przestraszyć słuchacza. „Under The Pressure” trwa prawie 9 minut. Z tego utwór „właściwy” pochłania lekko ponad 5, reszta to ambientowa instrumentalna wstawka. Swoją drogą bardzo przyjemna. A dalej jest co najmniej równie dobrze jeśli nawet nie lepiej. Ogromną dawką przebojowości ociekają „Red Eyes” i „Burning”. Duch Dire Straits i żywszych utworów Marka Knopflera solo unosi się nad pięknym „An Ocean In Between The Waves”. Czytaj dalej The War On Drugs – Lost In The Dream

Dinosaur Jr – Farm

dinosaur jr farmMój pierwszy kontakt z Dinosaurem czyli legendą garażowego rocka to wypatrzenie okładki do Farm w recenzjach w Teraz Rocku. Od razu mi się spodobała i wywnioskowałem sobie mniej więcej coś takiego: „o kurde, cover jest niesamowity więc pewnie muszą grać też genialną muzykę”. Recenzja w czasopiśmie była bardzo przychylna (krążek dostał 4/5) no ale po pewnym czasie ten numer wylądował w szufladzie i poznanie twórczości D.Jr. zeszło na dalszy plan. Gdzieś w podświadomości miałem zakodowane, że prędzej czy później muszę ją poznać ale ciśnienia nie było. Zwłaszcza, że wtedy byłem już wyznawcą idei, że piractwo muzyczne jest złe. Jakiś czas później – przy premierze I Bet On Sky i kolejnej bardzo pozytywnej recenzji nie wytrzymałem i odpaliłem kilka utworów na YT.  Praktycznie w ciemno kupiłem Where You Been, w którym zakochałem się od pierwszego przesłuchania. Czytaj dalej Dinosaur Jr – Farm

Dinosaur Jr – Where You Been

dinosaur jr where you beenJeszcze jakiś czas temu upierałbym się przy tym, że to Gold Cobra od Limp Bizkit ma najbrzydszą okładkę ze wszystkich płyt zebranych w mojej kolekcji. Od kilku tygodni ma ona jednak groźnego przeciwnika w postaci Where You Been:) Z ekipą Dinosaur Jr pierwszy raz zetknąłem się w 2009 roku kiedy to premierę miał ich album Farm. Trafiłem na jego recenzję(bardzo pozytywną!) w Teraz Rocku, niesamowicie spodobała mi się okładka. Nazwę zespołu zapamiętałem, twórczości nie poznałem. Drugi kontakt to zeszły rok i premiera I Bet On Sky – ponownie w Teraz Rocku trafiłem na pochlebną recenzję więc doszedłem do wniosku, że już czas najwyższy poznać co tam ekipa J.Mascisa tworzy już od prawie 30 lat. Szybki rzut okiem na angielskiego amazona no i już tydzień później Where You Been wylądował u mnie na półce. Czemu akurat ten album? Czytaj dalej Dinosaur Jr – Where You Been

Lana Del Rey – Born To Die

lana del rey born to dieZ reguły jestem akomercyjny. Nie słucham popularnych stacji radiowych, mój telewizor chyba nie skaził się w ostatnich latach stacją typu MTV czy Viva bo muzyki tam od dawna nie ma, nie klikam linków muzycznych znajomych na fb. Są jednak w życiu takie chwile, że człowiek nie ma nic do gadania i chcąc nie chcąc musi. Tak właśnie miałem parę dni temu. Na siłę byłem przez jakiś czas uszczęśliwiany ZETką i muzyką „popularną”. Radio grało gdzieś w tle, nie zwracałem na nie uwagi aż do chwili gdy puścili pewien kawałek. Cholera, jakie to było inne, fajne w porównaniu z resztą granego tam badziewia. Czytaj dalej Lana Del Rey – Born To Die

Coldplay – Mylo Xyloto

coldplay mylo xylotoDługo walczyłem ze sobą w sprawie tej płyty. Nie chciałem na jej temat pisać ale w końcu się przełamałem no i mamy tego efekty… Kiedyś Coldplay był niezłym zespołem. Dwie pierwsze płyty są na prawdę dobre, dwie kolejne trochę słabsze ale dobrych momentów na nich nie brakuje. Mylo Xyloto natomiast jest ich pierwszym wydawnictwem, którego nie byłem w stanie przesłuchać za jednym razem. Jego poziom najlepiej odzwierciedla sama okładka: kolorowa, słodka, cukierkowa. Takiego nagromadzenia grzecznych i poprawnych utworów Coldplay nam wcześniej nie zafundował. Czytaj dalej Coldplay – Mylo Xyloto