Archiwa tagu: punk

Criminal Tango – W Granicach Rozsądku

criminal tango w granicach rozsądkuSą takie chwile w życiu człowieka… Tfu… Jeszcze raz. Są takie płyty, których słuchanie sprawia człowiekowi całkiem dużą frajdę, czas spędzony z nimi mija szybko i przyjemnie. Schody zaczynają się w momencie gdy coś trzeba na temat tych albumów powiedzieć/napisać. Tak właśnie mam w wypadku debiutanckiego krążka Criminal Tango – W Granicach Rozsądku. Zespół powstał w październiku 2010 roku. Kilka miesięcy później powstało ich pierwsze demo a na początku 2013 roku ten właśnie krążek. „Criminal Tango to zgraja stołecznych obiboków grających mieszankę punk rocka, rockabilly, z domieszką swingu i utrzymane w charakterze Grzesiuka” – tak zespół opisuje sam siebie;) I zasadniczo wszystko się tu zgadza. Jest punk, jest rock, do tego wszystkiego dochodzi trąbka stanowiąca niesamowitą wartość dodaną(uwielbiam połączenie grania gitarowego z jakimś dęciakiem – mam tak od czasów Kultu i Armii gdzie Banan wyprawiał cuda na waltornii). Czytaj dalej Criminal Tango – W Granicach Rozsądku

The Offspring – Ixnay On The Hombre

offspring ixnay on the hombreIxnay On The Hombre to ostatnia pozycja w dyskografii The Offspring, którą jestem w stanie przesłuchać w całości bez większego wysiłku. Co tam wysiłek – nawet ją lubię, z każdym przesłuchaniem coraz bardziej. Kiedyś nie mogłem się do niej przekonać i podobnie jak późniejsze dokonania zespołu – omijałem szerokim łukiem. Kilka miesięcy temu krążek trafił mi się na angielskim amazonie w bardzo atrakcyjnej cenie (niecałe 2 funty z przesyłką) więc wyszedłem z założenia: „a dam mu szansę, jak mi się dalej nie będzie podobał to go opchnę na allegro i tyle”:) Płytka wylądowała w napędzie, ruszyła i już na starcie pierwszy minus – „Disclaimer” – niby to tylko wprowadzenie i to w dodatku krótkie. Ale pytam się: po co? Na szczęście chwilową niedogodność rekompensuje po chwili „The Meaning Of Life” – istna dynamiczna petarda do jakich wcześniej zdążył nas przyzwyczaić zespół. Czytaj dalej The Offspring – Ixnay On The Hombre

Bad Religion – Against The Grain

bad religion against the grainAgainst The Grain to ostatni krążek z wielkiej trójcy Bad Religion. Ostatni i jednocześnie najdłuższy (prawie 34:30 podzielonych na 17 utworów) oraz najbardziej zróżnicowany. Ma to swoje plusy jak i minusy. Plusy? Mamy tu kilka chwil na zaczerpnięcie oddechu, swego rodzaju stacje na drodze pociągu ekspresowego. Minusy? Przez te zwolnienia/uspokojenia całość nie masakruje tak słuchacza jak chociażby No Control. Nie zmienia to faktu, że Against The Grain to i tak genialne wydawnictwo. Z tych 17 utworów bardzo ciężko wybrać ten najlepszy, najbardziej się wyróżniający. Ja uwielbiam „The Positive Aspect Of Negative Thinking” – już na początku słuchacz dostaje szybkiego prawego sierpowego. Po chwili okazuje się, że ten ekspresowy utwór jeszcze przyspiesza. A to wszystko zmieszczono w niecałej minucie grania. Kosmos:) Czytaj dalej Bad Religion – Against The Grain

Bad Religion – Suffer

bad religion sufferSuffer to pierwszy i jednocześnie najkrótszy krążek z wielkiej trójcy Bad Religion. Lekko ponad 26 minut muzyki podzielono między 15 utworów co daje nam oszałamiającą średnią poniżej 1:45 na utwór. Cztery z nich przekraczają magiczną barierę 2:00 (jednemu nawet bliżej do 3 niż do 2 minut!) ale mamy też rodzynki, które kończą się po 65 i 67 sekundach. A jaki jest Suffer? Po prostu świetny. Podobnie jak w przypadku No Control mamy tu do czynienia z zastrzykiem czystej adrenaliny, pigułką energetyczną, koncentratem tego co w Bad Religion najlepsze. Utwory szybkie przeplatają się z bardzo szybkimi, nie ma czasu nawet na chwilę przerwy (jak to ma miejsce na ostatnim z trójcy Against The Grain). A jak przedstawia się track lista? Na Suffer mamy praktycznie same klasyki typu „You Are (The Government)”, „1000 More Fools” czy utwór tytułowy. Czytaj dalej Bad Religion – Suffer

Death By Stereo – Into The Valley Of Death

death by stereo into the valley of deathNa Death By Stereo trafiłem przez przypadek. Akurat po dłuższej przerwie do kiosków wróciła Machina (z tego co pamiętam to na okładce była Madonna jako Matka Boska?). W dziale z recenzjami pojawiła się bardzo pozytywna opinia na temat Into The Valley Of Death. Jakiś czas później udało mi się dorwać ten krążek, przesłuchałem kilka razy i w niedługim czasie stałem się posiadaczem własnej kopii:) A co właściwie gra Death By Stereo? Jest to takie połączenie punka z hardcorem czy tam metalcorem. Ich muzyka, kompozycje są bardziej rozbudowane i „wielowątkowe” niż w przeciętnym american punku, dodatkowo momentami cięższe i bardziej agresywne. Do tego dochodzi inny wokal – Efrem Schulz płynnie przechodzi z czystego śpiewu w krzyk. A wydrzeć się ten koleś potrafi solidnie. Czytaj dalej Death By Stereo – Into The Valley Of Death

Bad Religion – True North

bad religion true northGdy jakiś czas temu w internecie pojawiły się zapowiedzi True North w postaci m.in. „Fuck You”, miałem mieszane uczucia. A nawet bardzo mieszane. Utwór nie jest zły ale brakuje mu tego czegoś, ma beznadziejne chórki i ogólnie jest jałowy. No i niestety ten jałowy nastrój przeniósł się na całą płytę. Na początku warto zaznaczyć, że True North zagrany jest na szybko, nie ma tu ani grama ballad znanych z poprzednich wydawnictw, wszystko zamyka się w lekko ponad 36 minutach co przy 16 utworach daje 2 minuty z przecinkiem na kawałek. Początek nie zapowiada niczego złego, prezentuje się całkiem ciekawie: utwór tytułowy, „Past Is Dead”, „Robin Hood In Reverse” i „Land Of Endless Greed” to rzeczy bez tej „bożej iskry” Czytaj dalej Bad Religion – True North

AFI – The Art Of Drowning

afi art of drowningLubię AFI. Tzn.lubię AFI gdy nie muszę ich oglądać, tylko słuchać. I gdy to słuchanie dotyczy ich twórczości sprzed Sing The Sorrow. Zespół poznałem w 2001 roku grając w Tony Hawk’s Pro Skater 3. Tam pojawił się ich utwór „The Boy Who Destroyed The World” z All Hallow’s EP(świetny cover Helloween!). Spodobało się więc sięgnąłem po ich dotychczasowe wydawnictwa rozpoczynając właśnie od The Art Of Drowning z 2000 roku. I tu można powiedzieć, że miałem niesamowitego farta, iż nie był to rok 2003 i Sing The Sorrow czy jeszcze późniejszy krążek bo moja przygoda z AFI skończyłaby się jeszcze szczybciej niż się zaczęła. Nie podoba mi się kierunek, w którym zespół podążył i w który (z tego co słyszałem) brnie nadal. Nie zmienia to faktu, że trafiłem dobrze bo The Art Of Drowning to genialny album. Mamy tu przekrój przez różne odsłony punkowego grania. Czytaj dalej AFI – The Art Of Drowning

Bad Religion – The Dissent Of Men

bad religion the dissent of menThe Dissent Of Men to, jeszcze przez kilka dni, najnowsze dziecko Bad Religion pochodzące z 2010 roku. Przed ukazaniem się tego krążka pojawiały się informacje jakoby TDOM miał być powrotem do korzeni, do grania z czasów Suffer-No Control-Against The Grain. Czy te zapowiedzi się potwierdziły? Niespecjalnie… Początek albumu jest genialny: zespół atakuje słuchacza krótkim prawym prostym w postaci niespełna 90sekundowego „The Day That The Earth Stalled”. Dalej jest co najmniej równie ciekawie bo „Only Rain” jest (moim zdaniem) jednym z najlepszych utworów, które BR stworzyli na przestrzeni ostatnich lat. Wysoki poziom utrzymuje jeszcze bardzo szybki, również świetny „The Resist Stance”. Licznik w wieży przeskakuje na track nr4 i tu gwałtownie zwalniamy. „Won’t Somebody” to zdecydowanie wolniejsza odsłona zespołu, taka piosenkowa – do radia. Czytaj dalej Bad Religion – The Dissent Of Men

Bad Religion – The Process Of Belief

bad religion the process of beliefPo wydaniu „świętej trójcy”  losy Bad Religion bywały różne. Czasem wydawali płyty genialne, czasem troszkę mniej, trafiały się też rzeczy przeciętne i takie, których mogłoby w ogóle nie być. Aż tu nagle przyszedł 2002 rok a wraz z nim The Process Of Belief – album, którym zespół udowodnił, że wciąż ma dużo do powiedzenia i zaoferowania. Wszystko zaczyna się świetnie. Pierwsze trzy utwory: „Supersonic”, „Prove It” i Can’t Stop It” trwają łącznie niewiele ponad 4 minuty. Mamy tu powrót do starych dobrych czasów czyli: szybko, krótko, zwięźle i na temat. Dalej album jakoś ekstremalnie nie zwalnia. Słuchamy krążka przez niecałe 12 minut a tu już 7 utwór z track listy – „Kyoto Now!” – pierwsza rzecz, która przekracza 3:00 na liczniku. I to jaka rzecz. Mamy tu do czynienia ze świetnym połączeniem wolnego wstępu z dalszym – szalonym galopem. Czytaj dalej Bad Religion – The Process Of Belief

The Offspring – Ignition

offspring ignitionKilka dni temu po raz n-ty zostałem posiadaczem Smash i Ignition Offspringa. Ale jak to tak po raz n-ty? Otóż tak: te dwa krążki bardzo lubię, co jakiś czas do nich wracam, ale co jakiś czas też zespół coś wydaje i na fali „nienawiści” do tego nowego czegoś pozbywam się wszystkiego co ma jakikolwiek związek z Hollandem i spółką. Chore?:) Po ostatniej dostawie obu albumów doszedłem do wniosku, że to właśnie Ignition (a nie Smash) z ich dyskografii najbardziej lubię. Dlaczego? Po kolei: za „Dirty Magic” – chyba ich najlepszy utwór w ogóle, rzecz „ponad-punkowa” ze świetnym motywem gitarowym, który kiedyś umiałem sam zagrać; za „Forever And A Day” – tu też mamy świetny klimat, brud no i te chórki. Ignition wydaje się być o wiele bardziej spójny od Smasha, tam mieliśmy do czynienia ze stylistycznym bałaganem, tu wszystko jest jakby bardziej poukładane. Czytaj dalej The Offspring – Ignition