Archiwa tagu: death metal

Obsidian Mantra – Existential Gravity

obsidian mantra existential gravity Trudno uwierzyć, że jeszcze 10-15 lat temu duża część artystów starała się walczyć z muzyką cyfrową. Chyba wszyscy pamiętamy spięcie na linii Metallica – Napster. Oczywiście wiadomo, że tam chodziło o czyste piractwo jednak dziś artyści z Internetem nie walczą tylko pchają się do niego drzwiami i oknami. Sami udostępniają albumy na różnego rodzaju portalach, pojawiają się na YouTube, BandCamp i w innych serwisach tego typu. Czytaj dalej Obsidian Mantra – Existential Gravity

Decapitated – Anticult

decapitated anticultNa kilka godzin przed znalezieniem w skrzynce na listy najnowszego albumu Decapitated słuchałem „Organic Hallucinosis”. Taki przypadkowy zbieg okoliczności w ekspresowy sposób pokazał jak bardzo zmienił się zespół na przestrzeni tych lekko ponad 10 lat.

Po drodze oczywiście czuć było ewolucję, której najbardziej wyraźnym punktem jest „Blood Mantra”. „Anticult” można uznać za bezpośrednią kontynuację drogi obranej na poprzednim krążku. Czytaj dalej Decapitated – Anticult

Sepultura – Machine Messiah

sepultura machine messiahIlu fanów metalu tyle opinii na temat Sepultury. Praktycznie na każdym forum, pod każdym artykułem czy recenzją bez problemu odnajdziemy teksty w stylu „Sepa bez Maxa to nie Sepa”, „Sepa skończyła się na Arise” itp.

Prawda jest taka, że zespół istnieje od 1984 roku a Cavalera opuścił go w 1996 czyli po 12 latach. Nowy wokalista dołączył do grupy w 1998 czyli chcąc nie chcąc jest w niej od prawie 20 lat. Zatem historia pisana z Greenem za mikrofonem jest już zdecydowanie dłuższa od tej napisanej z Maxem. A czy lepsza? To już kwestia gustu. Czytaj dalej Sepultura – Machine Messiah

Vader – The Empire

vader the empireJeszcze parę lat temu powiedziałbym: „o! kolejny album Vadera”. I w zasadzie to by było na tyle. Twórczość Olsztynian znałem pobieżnie, nigdy się w nią nie zagłębiałem bo zwyczajnie nie czułem takiej potrzeby.

Sytuacja ta odmieniła się dopiero przy „Welcome To The Morbid Reich”, który na swój sposób mnie wciągnął i zainteresował. Podobnie, chociaż nie aż tak bardzo, było w przypadku „Tibi Et Igni”. Czytaj dalej Vader – The Empire