The Chemical Brothers – Further

chemical brother furtherPrzełom wieków to czas mojej wielkiej fascynacji Chemicznymi Braćmi. W zasadzie to nic dziwnego bo chyba prawie wszyscy słuchali w tamtym czasie m.in. „Hey Girl, Hey Boy”. Po pewnym czasie uczucie przygasło, nie podkręcały go kolejne wydawnictwa duetu no i ostatecznie cała twórczość duetu poszła w odstawkę bo zmieniłem obiekt zainteresowań (prawdopodobnie był to powrót do grunge lub metalu;). Przyznam się szczerze, że premierę Further przegapiłem. A gdy już się dowiedziałem to podobnie jak w przypadku poprzednich 2-3 albumów raczej przesłuchałem z „obywatelskiego” obowiązku niż zainteresowania. Podobnie było z zakupem tego krążka – primo: uzupełnił dyskografię, w której była luka, secundo: kosztował niecałe 12zł z przesyłką z Anglii:) Długo leżał na półce i się kurzył ale w końcu dostał drugą szansę. Można powiedzieć, że szansę tę wykorzystał bo zmieniłem zdanie na jego temat. Niewątpliwym atutem Futher jest znikoma obecność wokali – czynnika, który cholernie drażnił mnie na poprzednich 2 albumach. Tam było tego zdecydowanie za dużo, tu nie ma prawie w ogóle i jest to racjonalna ilość. A nawet jeśli już występują to bardziej jako tło niż „pierwsze skrzypce”. Drugi plus? Różnorodność. Każdy z 8 utworów jest totalnie inny niż reszta. Mamy tu np. snującego się powoli „Another World”, delikatnego „K+D+B” i „Wonders Of The Deep”, przebojowego „Swoon” czy też zjadacza mózgów – „Horse Power”. Oczywiście ta różnorodność tyczy się Further jako całości, w obrębie utworów muzyka jest bardziej spójna i jednolita co może niektórych przerosnąć np. w prawie 12minutowym „Escape Velocity”. Fakt faktem – jak na taki czas trwania mogłoby się tutaj dziać zdecydowanie więcej ale utwór ogólnie „daje radę” zatem nie ma się do czego przyczepić. Przyczepię się natomiast do otwierającego płytę „Snow”. Uwierzcie mi – próbuję się doszukać jakiegoś głębszego sensu, drugiego dna, ukrytego przesłania tego utworu. Niestety nie wychodzi mi to…. Nie rozumiem sensu tego kawałka i opieranie 5 minut praktycznie na jednym drażniącym dźwięku z kilkoma dodatkami przerasta mnie. Zatem zazwyczaj krążek ten zaczyna się dla mnie od utworu nr 2. No i tu jest już zdecydowanie lepiej. Niektóre utwory przechodzą płynnie w następne – przypomina to okres Surrender. Właśnie do tego albumu bym tę płytę przyrównał. Co więcej: po -nastu przesłuchaniach stwierdzam, że Further to najlepszy krążek Chemicznych właśnie od czasów Surrender. Nie świadczy to jednak o wybitności tego albumu tylko raczej miernym poziomie 2-3 poprzednich. Na ich tle Further wypada bardzo dobrze. Nic dziwnego bo to jednak kawałek porządnego grania. Stare czasy to to nie są ale i tak jest o niebo lepiej niż chociażby na nieziemsko przereklamowanym Push The Button.

Moja ocena -> 7/10

2 myśli nt. „The Chemical Brothers – Further”

  1. Dla mnie najlepszą płytą Chemicznych jest wydana w 2002 „Come With Us”.

    Nie sposób jednak zgodzić się z niesprawiedliwą krytyką albumu „Further” jak i poprzednich płyt a gloryfikując jedynie „Surrender”.
    Co do utworu „Snow” rozpoczynającego wydawnictwo omawiane w tym temacie mogę powiedzieć, że jest utworem nadzwyczajnym, który niczym modlitwa wprowadza słuchacza w świat elektronicznych surowych dźwięków , wysublimowanych sampli, zawiłych rytmów i totalnego IDM’owego transu. Stopniowe maskowanie drażniącego uszy motywu na rzecz wielce przyjemnego zapętlonego wokalu hołduje zarówno do słuchacza jak i technologię, która uczłowieczona uskrzydla do tworzenia i wznoszenia się ponad wszystko co przyziemne i trywialne. Muzyka „chemicznych” nie należy do łatwych w odbiorze i nie można z pełną świadomością oczekiwać tego od niej. Ale oprócz warstwy melodii i rytmu autorzy wysyłają nam właśnie krótkie informacje w postaci samplowanych wokali, które pomagają nam zrozumieć i przyjąć przekaz zawarty w ich twórczości. Nie wolno odrywać od całości wokali i traktować ich jedynie jako tło, ponieważ umknie nam przesłanie od artystów, pozostawiając jedynie masę chaotycznych bitów i melodii. „Escape Velocity” to utwór pejzaż opowiadający o trudnej sztuce panowania nad szybkością i percepcją otaczającej nas rzeczywistości. Te prawie 12 minut przez które ścierają się ze sobą motywy, melodie i rytmy kończą słowa które ściągają nas w dół z podróży po niesamowitej trasie wymyślonej przez Braci. Niejako naukowe doświadczenie, które poprzez dźwięk rozstraja nasze zmysły w niesamowity sposób znany jedynie twórcom tego utworu. Na kolejne kawałki z płyty „Chemicale” chcą dostroić słuchacza do swojej metodologii postrzegania przestrzeni i przekazać nowe punkty obserwacji alternatywnych i realnych rzeczywistości. Dla mnie słowa z końca utworu stanowią niejako jego motto jako całość, choć doskonale zapowiadają też następny utwór („Another World”) złożony z solidnej podstawy w postaci pulsującego rytmu, gładkiej i mocnej linii basowej , surowej lecz lirycznej ścieżki wokalowej oraz o co chyba najbardziej chodziło artystom ogromnej ilości dźwięków stanowiących o przestrzeni właśnie. Utwór poniekąd delikatny, lecz mocno zakorzeniony w stylistyce IDM. „Dissolve” to zaproszenie na przechadzkę po niezmierzonych polach dźwięków stworzonych przez artystów. Zaskakuje doskonale i szczegółowo brzmiąca perkusja do której dopasowywane są rotujące motywy, ścieżka basu. Sielska i energetyczna melodia wprowadza nas w utwór-petardę, która wybuchając nie czyni nikomu krzywdy, wręcz odwrotnie – uspokaja, czego nie można powiedzieć o następnym utworze. „Horse Power” to energetyczny kawałek dający kopa niczym zwierzak z tytułu. Ciekawa ścieżka rytmiczna przywołuje w wyobraźni widok stada rozbieganych, dzikich koni. Niespokojna linia basowa miażdży i pozwala odczuć siłę cwału tych zwierząt. Linia melodyczna jak zwykle oszczędna, lecz motyw ma swój charakter. Sample w których słychać rżenie koni jako dźwięki typowo analogowe doskonale łączą się z syntetycznymi, które podkreślają ich „żywy” charakter. „Swoon” rozpoczyna house’owy motyw melodyczny, który jak intro wprowadza w utwór. Tekst-sentencja chyba najbardziej naładowana emocjami z całej płyty, opowiada, że prócz miłości nie ma nic ważniejszego, lecz tylko wtedy gdy pozwolimy się w niej całkowicie zanurzyć. Nie ma co ukrywać – to typowo taneczny, lekki kawałek, którego tytuł poetycko sugeruje wręcz omdlenie z przepełnienia pozytywnymi emocjami.Nagrodzony utwór dotarł do 85 miejsca na UK charts.”K+D+B” rozpoczyna miarowe bębnienie, którego brzmienie jest pobrudzone, przebarwione i przesterowane jak z resztą prawie 75% dźwięków w tym kawałku. Na tej płycie szczególne miejsce, jak już wcześniej pisałem, znalazła wzorcowo brzmiąca analogowa perkusja co szczególnie słychać też w tym utworze. Miarowy rytm „dopalony” sub-tonowymi samplami brzmi naprawdę przyzwoicie. No i oczywiście dźwięki typowo elektroniczne, czyli syntezatory wraz z całą armią generatorów, oscylatorów, flangerów i Bóg oraz Bracia wiedzą co jeszcze. Warstwa liryczna opowiada zapewne o wędrówce po przestworzach, o wpatrywaniu się wysoko, wysoko, wysoko…. „Wonders of the Deep” to utwór-respirator, którego kontrastujące stany nagromadzenia dźwięków wysokich i niskich przywodzą mi na myśl działanie właśnie takiego urządzenia. Napowietrzenie, które funduje słuchaczowi kilka prostych akordów i riffów ma swoje apogeum w rockowym „forte” złożonym z gitary, basu i perkusji .Outro utworu przeradza się w starcie syntetycznych melodii finalnie kończących i wyciszających całą piosenkę i płytę.
    ” Further” to krążek uznany na całym świecie, stworzony jako jedna wielka opowieść o przestrzeni, miłości, różnych punktach odniesienia, sile przyrody i pozytywnych emocjach. Płynne przenikanie się utworów faktycznie nie jest nowością ( płyta Surrender ), ale fajnie oddaje klimat płyty jako spójnej całości. Dodatkiem jest wersja płyty z filmami specjalnie stworzonymi do poszczególnych utworów. Wizualizacjami zajęli się Adam Smith i Marcus Lyal, którzy to już kilkukrotnie zajmowali się oprawą wideo muzyki Chemical Brothers zarówno w formie filmów, teledysków i projekcji live. Muszę przyznać, że po obejrzeniu filmów i wysłuchaniu tej płyty najlepsze doznania serwuje właśnie symbioza obrazu i dźwięku zaserwowana przez te oba duety.

    hmmmm cóż można dodać więcej ? Pewnie coś by się znalazło. Lecz odszukanie tego jakie przeżycia może dać to wydawnictwo pozostawiam potencjalnym słuchaczom.
    Polecam
    wujekbania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *