Kult – Ostateczny Krach Systemu Korporacji

kult ostateczny krach systemu korporacjiOstatni album Kultu, z którego wszystkie utwory znam po tytule, mniej (lub) więcej znam tekst i który słucham od początku do końca bez żadnego wysiłku, zmęczenia czy zażenowania. OKSK jest chyba najbardziej rozstrzelonym stylistycznie dziełem w dorobku zespołu. Brakuje tu chyba tylko muzyki sakralnej i country. Już na starcie dostajemy obuchem w łeb. Skrecze, gitary jak w jakiejś ciężkiej kapeli metalowej. Takiego wejścia Kult wcześniej (ani później) nie miał. Z grubej rury (po robiącym pozory fajnym i spokojnym intro) dają jeszcze w „Poznaj Swój Raj” i „Ja Wiem To”. A poza tym co? 4 single, wśród nich chyba najbardziej rozpoznawalny utwór grupy czyli „Gdy Nie Ma Dzieci” i genialna „Dziewczyna Bez Zęba Na Przedzie”. A żeby cały czas nie było tak ciężko i poważnie to dostajemy 2, no w sumie 3 kawałki z jajem: „Fever, Fever, Fever”, „Jatne” (świetny pod względem muzycznym) i „Idź Przodem”. Moim zdaniem od poziomu odstają trochę „Z Archiwum Polskiego Jazzu” i „3 Gwiazdy”. Jakby ich nie było to by OKSK wiele na tym nie stracił a byłoby troszkę krócej bo te 76 minut muzyki to trochę dużo. Tekstowo OKSK przedstawia się dobrze, nie ma śpiewania byleby rym był (a czasami Kazikowi to się zdarza). Duże wrażenie robi „Komu Bije Dzwon” nagrany dla Szczoty oraz „Kto Wie” – specyficzny utwór, ma w sobie to coś co sprawia, że chce się go słuchać (chociaż ciężko opisać czym owe „coś” jest:), jest tajemniczy, bardzo ciekawy muzycznie. Moja przygoda z Kultem zaczęła się od „Gdy Nie Ma Dzieci” właśnie. Lato, 1998 rok, 13 lat na moim liczniku, wczasy z rodzicami na Kaszubach, chyba wszystkie stacje radiowe piłowały ten kawałek. Kilka miesięcy później przesłuchałem cały album u kuzyna i okazało się, że OKSK ma znacznie więcej ciekawszych rzeczy do zaoferowania. Wstyd tej płyty nie znać. Kult w świetnej formie.

Moja ocena -> 9/10

6 myśli nt. „Kult – Ostateczny Krach Systemu Korporacji”

  1. Rolu, walisz postami jak z karabinu!
    Mam „Ostateczny Krach…” na kasecie. Moimi ulubionymi kawałkami są „Idź przodem” i, nie lubiany za bardzo przez Ciebie „Z archiwum Polskiego jazzu”. Dawno jej nie słuchałem, trzeba sięgnąć na półeczkę z taśmami 🙂

    1. Mam ostatnio dużo czasu wolnego więc słucham, opisuję i wrzucam:) W kolejce czekają inne albumy Kultu, cały Queen i w przerwach jeszcze inne rzeczy.

  2. Taka mała uwaga, Komu bije dzwon nie był nagrany dla Szczoty, on w tej piosence gra przecież na perkusji, Andrzej Szymańczak zmarł gdy już cały album OKSK był gotowy.

    Pozdr.

    1. Faktycznie – w Białej Księdze jest wyraźnie napisane, że dopiero po śmierci Szczoty ten kawałek został jemu zadedykowany i pod jego kątem zmontowano teledysk i w ogóle wypuszczono utwór na singlu.

  3. Fakt, genialna płyta bez słabego kawałka. Rozrzut stylistyczny niesamowity. I te pozasinglowe perełki: Poznaj swój raj, Kto wie, Krew jak śnieg i przede wszystkim Jatne:) ze świetnym tekstem i wstawkami dęciaków.
    Z archiwum tez jest niezłe, z niezłym tekstem: „Potem wódka z działaczem kultury wiadomej proweniencji”:):) tudzież „Wygnanie praptaka:):) rządzą.
    Świetny jest tez riff dęciaków w – Idź przodem – .

    Jaka szkoda że Kult potem już nie nagrał albumu choćby zbliżonego poziomem do Ostatecznego krachu.

  4. Nie jestem szczerze powiedziawszy tak entuzjastycznie nastawiony do tej płyty. Niektóre utwory są dosyć przeciętne (Idź przodem, Fever, czy Kto śmie traktować cię źle), jest kilka zapychaczów (jednym z nich, moim zdaniem, wychwalany przez autora „Kto wie”), ale nie powiem, gdyby robił jakąś listę top płyt Kultu, na pewno umieściłbym ją na jednym z pięciu pierwszych miejsc 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *