Killing Joke – Absolute Dissent

killing joke absolute dissentPytanie za 100 punktów: kiedy ostatnio Killing Joke wydał słabszy album? W 1986? No góra w 1988. Absolute Dissent nic nie zmienia – nadal po gorsze nagrania trzeba sięgać do połowy lat 80-tych. Nawet nie tyle gorsze co inne. Na „Brighter Than Than A Thousand Suns” i „Outside The Gate” zespół pobłądził w poszukiwaniu czegoś innego, no i wyszło im to średnio:) Chociaż od czasu do czasu lubię posłuchać tych albumów. Wracając do Absolute Dissent – album jest o wiele łatwiej przyswajalny niż jego poprzednik czyli „Hosannas…”. AD bliżej do Killing Joke z 2003 chociaż też nie do końca. Mamy tu trochę industrialu jak np. utwór tytułowy, chyba najlepszy na płycie Great Cull, This World’s Hell, Depthcharge(zalatuje czasami Pandemonium i utworem Whiteout) czy Endgame. Nie są to jednak utwory tak ciężkie do strawienia jak te z Hosann. Do tego dochodzą „przebojowe” In Excelsis i European Super State. Ten drugi ma w sobie nawet coś dyskotekowego, mógłby spokojnie polecieć w radio. Dawno nie nagrali tak „medialnego” kawałka. W uszy rzuca się jeszcze np. The Raven King nagrany dla zmarłego w 2007 roku kolegi z zespołu. Absolute Dissent jest kolejnym świetnym albumem w dyskografii Zabójczego Dowcipu/Żartu.

Moja ocena -> 10/10

3 myśli nt. „Killing Joke – Absolute Dissent”

    1. cieszę się, że kolejną osobę killing jokiem zaraziłem – jazz pewnie jest ze mnie dumny:)
      „Nienawidzę” takich przecen.szlag mnie zawsze trafia jak wydaję 50-60zł za płytę a za miesiąc widzę ją za 15-30zł. Tak było z backspacerem PJ. 60zł a za miesiąc chyba 30. A akurat ten album KJ kupiłem dość niedawno bo jakoś krótko po otwarciu saturna za 50zł a tu taki zonk:)ale to chyba nową ofertę promocyjną zrobili bo byłem w poniedziałek i jeszcze nie było.
      A nie wystawili czasem promocyjnego slayera?:)bo ostatnio tylko reign in blood byl na przecenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *