Pamiętam, że wydany 3 lata temu „Coming Out” spotkał się z bardzo mieszanym odbiorem. Część ortodoksyjnych metali od razu wyklęła ten krążek i obrzuciła go błotem. Bo przecież gość, który grał w Abused Majesty, Virgin Snatch, Christ Agony, Devilish Impressions, Corruption, Voidfire czy Hermh powinien nagrać coś co jest „trv metalem”. Przyznam szczerze, że przed premierą debiutu o UKĆ nie wiedziałem praktycznie nic i patrząc na okładkę „Coming Out” sam spodziewałem się kolejnej wariacji na temat polskiego post blacku w klimacie Kłów, Odrazy czy kilku innych projektów. I tu czekała na mnie spora niespodzianka bo Łukasz Icanraz Sarnacki poszedł ze swoją muzyką nie o krok tylko o kilkadziesiąt metrów dalej. I może podobne nastawienie było przyczyną tego ogólnego niezadowolenia dużej części słuchaczy.
W przypadku „Anomaliów – Upadku Konającego Ćwierćwiecza” sytuacja była już łatwiejsza bo mniej więcej wiedzieliśmy czego się spodziewać. W materiałach prasowych UKĆ został określony jako blackened / doomed/ progressive / alternative metal. I to by się zgadzało. Co więcej – taka mieszanka sprawia, że projekt Łukasza Sarnackiego wyróżnia się na polskiej scenie „post blacku”. Bo niby wszystkie elementy występujące na krążku doskonale już znamy z innych projektów ale wrzucone do jednego wora stanowią ciekawą i oryginalną mieszankę wyraźnie różniącą się od wspomnianych wcześniej Kłów czy Odrazy.
Muzycznie dużo się tu dzieje. Otwierający całość instrumentalny utwór tytułowy mógłby być wstępem do praktycznie każdego gatunku muzyki gitarowej, nie zdradza on zatem tego co będzie czekać na nas dalej. W następujących po nim „Anomaliach” słyszę inspirację Gojirą – ale nie traktuję tego jako zarzut – instrumentalnie jest bardzo dobrze. Dalej jest już zdecydowanie bardziej progresywnie („Nieobecność”, „Mętne Słońce”) z wyskokami w spokojniejsze rejony („Ślepe Uszy”, „W Ciszy”). Sporo tu też elementów post rockowych.
Wszystkie utwory, niezależnie od zastosowanego środka przekazu, łączy jedno. Brzmią one bardzo szczerze, prawdziwie. Łukasz Sarnacki nie poszedł na łatwiznę i nie nagrał materiału, który dobrze się sprzeda (patrząc na polskie realia i tak by się tak nie stało). Zamiast tego nagrał album osobisty i emocjonalny, wynikający z własnej potrzeby a nie kalkulacji. I to jest olbrzymim atutem „Anomaliów”.
Nie jest to z pewnością krążek do słuchania codziennie, w pętli. Podobnie jak „Coming Out” – jest to muzyka do posłuchania „od święta”, raz na jakiś czas. W takiej konwencji i przede wszystkim jako całość, „Anomalie” sprawdzają się najlepiej i najwyraźniej oddadzą nam to przekazać słuchaczowi chciał Icanraz.
Moja ocena -> 8/10
I remember that „Coming Out”, released 3 years ago, met with a very mixed reception. Some orthodox metalheads immediately condemned this record and dragged it through the mud. Because after all, a guy who played in Abused Majesty, Virgin Snatch, Christ Agony, Devilish Impressions, Corruption, Voidfire or Hermh should record something that is „trv metal”.
I’ll admit honestly that before the debut I knew practically nothing about UKĆ and, looking at the cover of „Coming Out”, I myself expected another variation on Polish post-black in the vein of Kły, Odraza or a few other projects. And here a big surprise was waiting for me, because Łukasz Sarnacki went with his music not just one step but dozens of meters further. And maybe a similar attitude was the reason for the general dissatisfaction of a large part of the listeners.
In the case of „Anomalie – Upadek Konającego Ćwierćwiecza”, the situation was already easier because we more or less knew what to expect. In the press materials UKĆ was described as blackened / doomed / progressive / alternative metal. And that would be correct. What’s more – such a mix makes Łukasz Sarnacki’s project stand out on the Polish „post-black” scene. Because although all the elements present on the record are already well known from other projects, thrown into one bag they form an interesting and original mixture clearly different from the aforementioned Kły or Odraza.
Musically, a lot is going on here. The opening instrumental title track could be an introduction to practically any genre of guitar music, so it does not reveal what will await us further. In the following „Anomalie” I hear inspiration from Gojira – but I don’t treat this as a criticism – instrumentally it is very good. Further on it becomes decidedly more progressive („Nieobecność”, „Mętne Słońce”), with excursions into calmer territories („Ślepe Uszy”, „W Ciszy”). There are also quite a lot of post-rock elements here.
All the tracks, regardless of the means of expression used, have one thing in common. They sound very sincere, genuine. Łukasz Sarnacki did not take the easy route and did not record material that would sell well (looking at Polish realities, it wouldn’t have happened anyway). Instead, he recorded a personal and emotional album, stemming from his own need rather than calculation. And that is a huge advantage of „Anomalie”.
This is certainly not a record to listen to every day, on repeat. Just like „Coming Out” – it is music to be listened to „once in a while”, from time to time. In such a convention and, above all, as a whole, „Anomalie” works best and most clearly conveys what Icanraz wanted to communicate to the listener.