Chyba nie ma w Polsce osoby, która chociaż raz nie słyszała „Długości Dźwięku Samotności”. Obstawiam, że przez ponad ćwierć wieku istnienia utwór ten był odtwarzany setki tysięcy razy w telewizji i różnych stacjach radiowych. Najbardziej znany fragment „Miłości w czasach popkultury” wepchnął Myslovitz na piedestał i sprawił, że album sprzedał się w ponad 200 000 egzemplarzy. Czytaj dalej Myslovitz – Korova Milky Bar
Lunatic Soul – The World Under Unsun
Podczas pierwszego przesłuchania „The World Under Unsun” próbowałem sobie przypomnieć ile lat minęło od poprzedniego wydawnictwa tego projektu Mariusza Dudy. Wydawało mi się, że było to stosunkowo niedawno. I faktycznie „AFR AI D” i „Lockdown Trilogy” ukazały się kolejno 2 i 3 lata temu. Jednak były sygnowane nazwiskiem artysty. Z kolei „Through Shaded Woods” Lunatic Soul ma już 5 lat. Kiedy to minęło? Czytaj dalej Lunatic Soul – The World Under Unsun
Soulfly – Chama
Przez skład Soulfly na przestrzeni 28 lat istnienia przewinęło się kilkunastu muzyków. Patrząc na linię czasu bez problemu zauważymy, że poza Maxem najdłuższym stażem w zespole może się poszczycić Marc Rizzo, który był członkiem Soulfly w latach 2003-2021. W tych 18 latach powstały najlepsze albumy grupy czyli „Prophecy”, „Dark Ages”, „Conquer”, „Enslaved” i „Ritual”. W wielu momentach Rizzo był motorem napędowym tego projektu, zarówno w studio jak i na koncertach. Czytaj dalej Soulfly – Chama
Octotanker – Voidhopper
Niby to debiut ale jednak nie do końca bo gdy spojrzymy na skład zespołu to bez problemu skojarzymy go z Prądem. A ten miałem okazję poznać 4 lata temu przy okazji premiery ich drugiego albumu – „Octotanker” – niesamowita zbieżność tytułu z nazwą nowego projektu, przypadek? Nie sądzę;) Czytaj dalej Octotanker – Voidhopper
Slowdive – Pygmalion
Slowdive poznałem przy okazji reaktywacji zespołu w 2017 roku. Z miejsca zakochałem się w „beztytułowym” albumie i po pewnym czasie zacząłem zgłębiać poprzednie wydawnictwa z dyskografii Brytyjczyków. Podejrzewam, że moje zaskoczenie po pierwszym usłyszeniu „Pygmalion” było identyczne jak wśród fanów, krótko po premierze albumu w 1995 roku. Czytaj dalej Slowdive – Pygmalion
Biohazard – Divided We Fall
Na przełomie wieków w telewizjach muzycznych można było trafić na bloki z cięższym brzmieniem. MTV miało swoje „Headbangers Ball”, Viva zaś „Hell’s Kitchen”. W czasach Internetu „na kartki” programy te były źródłem inspiracji i kopalnią nowych zespołów, których muzyki szukało się później na różne sposoby. W ten sposób poznałem Nirvanę czy Alice In Chains. Czytaj dalej Biohazard – Divided We Fall
Testament – Para Bellum
Ciężko uwierzyć w to, że od wydania „Titans Of Creation” minęło już 5 lat. Jeszcze trudniej w to, że występ w Kostrzynie na Pol’And’Rocku odbył się jeszcze rok wcześniej. Już wtedy członkowie zespołu kręcili na liczniku w okolicy 60tki ale to nie przeszkodziło im w tym aby zagrać świetny, bardzo żywiołowy, prawie 80minutowy set. Na scenie wyglądali jakby byli w pełni wieku produkcyjnego a nie zbliżali się do emerytury. Czytaj dalej Testament – Para Bellum
Paradise Lost – Ascension
Paradise Lost jest jednym z moich osobistych dowodów na to, że do niektórych rzeczy trzeba zwyczajnie dojrzeć. Podchody do ekipy Anglików robię od prawie ćwierć wieku (okolice „Believe In Nothing”) ale jakoś nigdy nie było mi z ich muzyką po drodze. Oczywiście słuchałem nowych wydawnictw po ich premierze (szczególnie pamiętam „Faith Divides Us – Death Unites Us” i „Tragic Idol”) Czytaj dalej Paradise Lost – Ascension
Suffocation – Hymns From The Apocrypha
Do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć. Jestem na to żywym dowodem i miałem tak w przypadku ciemnych piw, których do pewnego momentu nie byłem w stanie pić. Dziś jestem ich wielkim fanem. Podobnie miałem z kilkoma zespołami. Suffocation był jednym z nich. Do twórczości Amerykanów podchodziłem wielokrotnie na przestrzeni lat ale nie mogłem się do niej przekonać. Czytaj dalej Suffocation – Hymns From The Apocrypha
Kate Bush – Aerial
Po dwunastu latach milczenia od wydania „The Red Shoes” Kate Bush wróciła w 2005 roku i bardzo dobitnie udowodniła, że w muzyce popularnej gra w nieosiągalnej dla innych artystów lidze magicznych dźwięków i niezapomnianego klimatu. „Aerial” nie był zwykłym powrotem – to monumentalne dwupłytowe dzieło, w którym zwykła codzienność miesza się ze stroną duchową, a zwyczajne chwile zyskują drugie dno. Czytaj dalej Kate Bush – Aerial