Wrocławski MuN poznałem 5 lat temu dzięki Heavision. „Presomnia” wpadła mi w ucho do tego stopnia, że wcześniejsze dwa albumy w ekspresowym tempie również znalazły się w mojej kolekcji. Na kolejne wydawnictwo zespołu czekałem już świadomie z bardzo dużymi oczekiwaniami, tylko podsyconymi przedpremierowymi zapowiedziami. Wrocławianie „dowieźli” i „Nhemis” uznaję za jeden z najlepszych polskich albumów 2023 roku. Pokazuje on jak pięknie zespół ewoluował by w końcu osiągnąć światowy poziom. Szkoda jedynie, że tylko na papierze a w rzeczywistości MuN można uznać za jeden z najbardziej niedocenionych polskich zespołów XXI wieku.
Po tak świetnym albumie, kolejnym bardzo różnym od poprzednich, oczekiwałem kontynuacji i kolejnego zaskoczenia. No i muszę przyznać, że to zaskoczenie się udało ale nie o to mi chodziło… W związku z perturbacjami w składzie Wrocławianie postanowili zawiesić działalność zespołu na czas nieokreślony. W ramach pocieszenia słuchacze otrzymali „Utra” – piąty album MuN, który pojawia się bez jakiejkolwiek promocji i wersji fizycznej wydawnictwa.
Algorytmy mediów społecznościowych działają w tak dziwny sposób, że sam dowiedziałem się o nim przez przypadek, krążąc po FB w poszukiwaniu promotora, który podesłał mi „Presomnię”. Dopiero po wejściu na profil Heavision zobaczyłem udostępniony post zespołu. Wszystko to sprawia, że „Utra” prawdopodobnie przepadnie w tłumie. A szkoda bo to kolejne świetne wydawnictwo zespołu.
„Utra” powstawała przez ostatnie 2 lata, jeszcze z Michałem Fabiniakiem w roli gitarzysty. Album przynosi słuchaczom 10 nowych utworów. Tym razem nie mamy do czynienia z rewolucją ale raczej ewolucją stylu, który zespół zaprezentował na „Nhemis”. Ale to wystarcza by ponownie porwać słuchacza w muzyczną podróż, która trwa prawie równe 50 minut. Ale od razu można zakładać, że z krążkiem spędzimy wielokrotność tego czasu ponieważ po ostatnich dźwiękach od razu ma się ochotę ponownie wcisnąć <play>.
Po kilkunastu przesłuchaniach nadal nie jestem w stanie wybrać swoich albumowych faworytów. Ekipie MuN udało się stworzyć materiał, z którego praktycznie każdy z 10 utworów nadawałby się na singiel: niezależnie od tego czy jest to otwierający album, ciężki ale bardzo bujający „Torched Tralls”, „Sum Of Zero” z bardzo fajnym „zluzowaniem” i świetnym czystym wokalem około połowy utworu, trochę wolniejszy „Naronne”, jeden z najcięższych na płycie „Numen” czy też „Long Past Wall” rozpoczynający się wręcz balladowo ale kończący z niesamowitą mocą. I tak można by wymieniać pozostałe 5 utworów.
Wspomniałem wcześniej o tym, że „Utra” jest albumem niesamowicie równym. Może to stanowić problem przy pierwszych kilku odsłuchach ponieważ żaden z utworów jawnie i bezpośrednio nie wpada w ucho. Oczywiście są charakterystyczne, świetne fragmenty, ale jest ich tak dużo, że można się pogubić. Dopiero z czasem, gdy lepiej poznamy cały materiał, okazuje się, że ta mieszanka stonera, post rocka, post metalu (ponownie bardzo ciężko jest zaszufladkować MuN) to zwyczajnie jeden, świetny pięćdziesięciominutowy „fragment”.
Jest dopiero końcówka kwietnia ale mamy już bardzo mocnego kandydata do TOP3 polskich albumów gitarowych tego roku. Wielka szkoda, że bez „standardowej” promocji „Utra” raczej nie zaistnieje w szerszych kręgach. Pozostaje nam tylko liczyć na to, że wszystko w MuN się poukłada i to jeszcze nie koniec. Trzymam kciuki! Za wypuszczenie „Utra” na CD również i ogarnięcie się last.fm aby nie mylić MuN z jakimś dziwnym mum bo to psuje statystyki 😉
Moja ocena -> 9/10
I first discovered the Wrocław-based MuN five years ago thanks to Heavision. “Presomnia” caught my attention so much that the band’s two earlier albums quickly found their way into my collection as well. I was already consciously waiting for the band’s next release with very high expectations, only fueled further by the pre-release teasers. The musicians from Wrocław delivered, and I consider “Nhemis” to be one of the best Polish albums of 2023. It shows just how beautifully the band evolved to finally reach a world-class level. The only shame is that this exists mostly on paper, because in reality MuN can be considered one of the most underrated Polish bands of the 21st century.
After such a great album — another one very different from its predecessors — I expected a continuation and yet another surprise. And I have to admit, the surprise worked, but not in the way I had hoped… Due to lineup-related issues, the band from Wrocław decided to suspend its activities indefinitely. As a consolation, listeners received “Utra” — MuN’s fifth album, released without any promotion or physical edition.
Social media algorithms work in such strange ways that I learned about it completely by accident while browsing Facebook in search of the promoter who had sent me “Presomnia.” Only after visiting Heavision’s profile did I notice the band’s shared post. All of this makes it likely that “Utra” will get lost in the crowd. Which is a shame, because it’s yet another outstanding release from the band.
“Utra” was created over the last two years, still with Michał Fabiniak in the role of guitarist. The album brings listeners 10 new tracks. This time we are not dealing with a revolution, but rather an evolution of the style the band presented on “Nhemis.” Yet that is more than enough to once again sweep the listener away on a musical journey lasting almost exactly 50 minutes. And you can already assume that you’ll spend many times that amount of time with the record, because as soon as the final sounds fade away, you immediately want to press <play> again.
After more than a dozen listens, I still cannot choose my album favorites. The MuN crew managed to create material where practically each of the 10 tracks could serve as a single: whether it’s the album-opening, heavy yet highly groovy “Torched Tralls,” “Sum Of Zero” with its excellent “loosening up” and fantastic clean vocals around the middle of the track, the somewhat slower “Naronne,” one of the heaviest songs on the album — “Numen” — or “Long Past Wall,” which begins almost like a ballad but ends with incredible power. And the same could be said about the remaining five tracks.
I mentioned earlier that “Utra” is an incredibly consistent album. That may actually be a problem during the first few listens, because none of the songs instantly or directly stick in your head. Of course, there are distinctive, brilliant moments, but there are so many of them that it’s easy to get lost. Only with time, when you become more familiar with the entire material, do you realize that this mixture of stoner, post-rock, and post-metal (once again, MuN are very difficult to pigeonhole) is simply one great fifty-minute “piece.”
It’s only the end of April, but we already have a very strong candidate for the TOP 3 Polish guitar albums of the year. It’s a great shame that without “standard” promotion, “Utra” will probably fail to break into wider circles. All we can do is hope that everything within MuN works itself out and that this is not the end. I’m keeping my fingers crossed! And for the release of “Utra” on CD as well and also for cleaning up last.fm so that MuN isn’t confused with some weird mum because it spoils the statistics 😉