Kilkanaście lat temu miałem muzyczny etap fascynacji polskim, współczesnym graniem progresywnym. Zaczęło się oczywiście od Riverside. Dalej były Votum, Indukti i jeszcze kilka innych projektów, których nazw już nawet nie pamiętam. Etap ten skończył się dawno temu, dziś sięgam praktycznie tylko po Riverside i to niezbyt często, chociaż systematycznie. Pozostałych wymienionych zespołów nie słuchałem pewnie z 10 lub więcej lat. Czytaj dalej Diatom – Low Light
Archiwum kategorii: Muzyczny
Źrenice – Śnienie
W przypadku zespołu Źrenice i albumu „Śnienie” świetnie sprawdza się idiom o tym żeby „nie oceniać książki po okładce”. Ta sugeruje potencjalnemu słuchaczowi… w zasadzie nie wiadomo co. Może jakiś baśniowy neo-prog z okolic „Baśni” Collage? Jedno jest pewne – z pewnością nie sugeruje w sposób oczywisty tego co czeka słuchacza w czasie słuchania albumu.
UKĆ – Anomalie: Upadek Konającego Ćwierćwiecza
Pamiętam, że wydany 3 lata temu „Coming Out” spotkał się z bardzo mieszanym odbiorem. Część ortodoksyjnych metali od razu wyklęła ten krążek i obrzuciła go błotem. Bo przecież gość, który grał w Abused Majesty, Virgin Snatch, Christ Agony, Devilish Impressions, Corruption, Voidfire czy Hermh powinien nagrać coś co jest „trv metalem”. Czytaj dalej UKĆ – Anomalie: Upadek Konającego Ćwierćwiecza
Neurosis – An Undying Love For A Burning World
Kiedy opisywałem „Fires Within Fires” uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego no i przede wszystkim brakowało mi w nim „polotu” znanego z wcześniejszej twórczości. Liczyłem na to, że kolejne wydawnictwo będzie zdecydowanie lepsze. Od tego czasu minęło 10 lat. Lata te mijały a następca albumu nie pojawiał się. Czytaj dalej Neurosis – An Undying Love For A Burning World
Exodus – Goliath
W pierwszej połowie zeszłego roku , w jednym z wywiadów Gary Holt poinformował fanów, że Exodus nagrywa nowy materiał. I tego materiału jest tak dużo, że wystarczy nie na jeden, ale na dwa albumy. Sam materiał jest tak dobry, że fani dosłownie zesrają się ze szczęścia. Czytaj dalej Exodus – Goliath
Lamb Of God – Into Oblivion
Bałem się o ten album. Najpierw – w 2023 roku Randy ściął dredy!;) Później pojawiły się informacje o odświeżaniu konwencji. W końcu zobaczyliśmy okładkę z nowym logo, które przypomina pracę z generatora. Cała okładka wygląda jak wytwór sztucznej inteligencji, a szkoda, bo do tej pory zespół dbał również o ten aspekt swojej twórczości.
Czytaj dalej Lamb Of God – Into Oblivion
Thy Worshiper – Demony Wschodu
Nigdy nie lubiłem folk metalu. Nie dorosłem do niego, już dawno wyrosłem lub trafiałem na nieodpowiednie zespoły. Ale oczywiście są odstępstwa od reguły. Jednym z takich odstępstw jest ekipa Thy Worshiper, którą poznałem 10 lat temu – trochę przypadkowo. W wielu podsumowaniach muzycznych 2016 roku pojawiały się „Klechdy”, które miały niesamowitą okładkę. To właśnie ona przykuła moją uwagę i sprawiła, że w ogóle sięgnąłem po ten album. Czytaj dalej Thy Worshiper – Demony Wschodu
Spięty – Full H.D.
Za sprawą poprzedniego albumu Spięty zawiesił sobie poprzeczkę na poziomie praktycznie niemożliwym do przeskoczenia. „Heartcore” to bez wątpienia jedno z najlepszych polskich wydawnictw nie tylko 2023 roku ale ostatnich 5-10 lat. Chociaż nadal uważam, że jest to album, do którego trzeba dojrzeć aby w pełni go zrozumieć. Po osiągnięciu pewnego wieku słuchacz może zacząć identyfikować się z niektórymi tekstami Spiętego, których „młodzi nie zrozumieją”;). Czytaj dalej Spięty – Full H.D.
Converge – Love Is Not Enough
Kiedy ukazał się ostatni album Converge (nie licząc oczywiście „Bloodmoon: I” z Chelsea Wolfe), płyty kupowało się jeszcze w Saturnie. Już wtedy był problem z dystrybucją wydawnictw Epitaph i ostatecznie „The Dusk In Us” kupiłem gdzieś w Internecie kilka tygodni po premierze (zarówno we wspomnianym Saturnie jak i Empiku czy na Amazonie długo tego wydawnictwa nie było). Czytaj dalej Converge – Love Is Not Enough
Dezerter – Wolny Wybieg
Ciężko uwierzyć w to, że Dezerter jest już na scenie od 45 lat, czyli tak naprawdę na muzyce Warszawiaków bez problemu może się już wychowywać trzecie pokolenie słuchaczy – co zresztą widać po publiczności w czasie koncertów.
Te 45 lat jest o tyle imponujące, że po 1989 roku mogłoby się wydawać, że nikt nie będzie potrzebował takiej twórczości i przede wszystkim straci ona swoje główne – antysystemowe – paliwo napędowe. Czytaj dalej Dezerter – Wolny Wybieg