Archiwa tagu: beastie boys

Beastie Boys – Aglio E Olio

beastie boys aglio e olioTrudno uwierzyć w to, że w tym roku mija 9 lat od śmierci Adama Yaucha, który przez ponad 30 lat współtworzył piękną historię Beastie Boys. Gdyby nie przedwczesna śmierć artysty, historia ta pewnie pisana byłaby nadal, w dalszym ciągu w oparciu o niekończące się zmiany. Bo właśnie nowojorczyków można przytoczyć jako jeden z najlepszych przykładów muzycznej ewolucji. Czytaj dalej Beastie Boys – Aglio E Olio

Beastie Boys – Licensed To Ill

beastie boys licensed to illKiedy w 1986 roku trzej młodzi, pokręceni kolesie nagrywali swój debiutancki album chyba w najskrytszych marzeniach nie spodziewali się, że za jakiś czas krążek ten zostanie wydawnictwem kultowym, umieszczanym w wielu rankingach płyt wszech czasów. Zadanie w tamtych czasach mieli o tyle trudne, że scena hip hopowa zdominowana była przez ludność „afroamerykańską”. Aż tu nagle trzech wariatów o żydowskich korzeniach wbija się z buta na tereny nie za bardzo odkryte przez białego człowieka jednocześnie robiąc na nich niezłe spustoszenie. Licensed To Ill to połączenie genialnych bitów ze świetnymi (chociaż bardziej jajcarskimi niż poważnymi) rymami i niezwykłą kreatywnością ludzi, którzy do tej pory z niezbyt wielkim powodzeniem grali muzykę z rejonów hardcore punk. Tu typowo hip hopowe podkłady mieszają się z ciekawymi riffami gitarowymi. Czytaj dalej Beastie Boys – Licensed To Ill

Beastie Boys – To The 5 Boroughs

beastie boys to the 5 boroughsBeastie Boys od zawsze lubili zaskakiwać. Praktycznie każdy z ich albumów różni się od swoich poprzedników i wnosi do ich twórczości coś nowego. Nie inaczej jest i tym razem. Słuchacz już na starcie – po włożeniu płyty do napędu – może czuć się zaskoczony bo na wyświetlaczu jasno i wyraźnie widać 44:37. Krótko w porównaniu z takim Hello Nasty, który to trwał ponad godzinę a i poprzednim niewiele brakowało do pełnych 60 minut. Te 44:37 zostało podzielone na 15 utworów czyli też mniej niż zwykle bo zazwyczaj oscylowaliśmy w okolicach 20. A czemu tylko 15? Bo nie ma tu żadnych „udziwnień” i „urozmaiceń”. Czyli? To The 5 Boroughs to totalny brak utworów instrumentalnych, rocka i hardcore punk to też gatunki, których tu nie uświadczymy. Dostajemy za to samo gęste. Czytaj dalej Beastie Boys – To The 5 Boroughs

Beastie Boys – The Mix-Up

beastie boys the mix upPamiętam jak wielki szok przeżyłem gdy po raz pierwszy usłyszałem ten album. Akurat miałem chyba n-ty etap fascynacji którąś odmianą metalu lub ewentualnie klimatami grunge’owymi. W każdym razie nie śledziłem co się dzieje w klimatach Beastie Boysów i nawet nie wiedziałem, że szykują nowe wydawnictwo. Na jednym w portali pojawiła się wzmianka o tym wraz z promomixem. Odpaliłem, przesłuchałem i doszedłem mniej więcej do takiego wniosku: „no fajne, żywe podkłady, takie inne niż zwykle, bardziej podchodzące pod ich instrumentalne dokonania z poprzednich płyt, tylko po jaką cholerę wypuścili do sieci promomix w wersji bez wokali?!”. Okazało się, że jest to wersja finalna…. Tak właśnie – The Mix-Up to pierwszy w dorobku Rozbestwionych Chłopaków album z premierowym materiałem instrumentalnym. Czytaj dalej Beastie Boys – The Mix-Up

Beastie Boys – Check Your Head

beastie boys check your headPierwszy album Beastie Boys wydany w latach 90tych przyniósł dość znaczącą zmianę w stosunku do tego co trio zaprezentowało na Paul’s Boutique. Nowa odsłona BB – o wiele bardziej niekonwencjonalna przyjęła się i utrzymała w podobnej formie również na Ill Communication. A na czym ona polegała? Otóż Check Your Head to wybuchowa mieszanka klasycznego(jeśli w ich przypadku w ogóle można mówić o takim pojęciu) hip hopu, muzyki instrumentalnej granej „na żywo”, hc punku oraz kilku innych gatunków. Zacznijmy od stylu wyjściowego. CYH przynosi słuchaczowi 3 utwory, które wpisały się do zespołowej klasyki: „Jimmy James”(z samplem z Hendrixa; utwór w remixie pojawił się na Antologii i właśnie ta wersja wydaje się być lepsza), „Pass The Mic”(jeden z ich najlepszych utworów w ogóle) oraz „So What’cha Want”(tu pojawia się zsamplowany Led Zeppelin Czytaj dalej Beastie Boys – Check Your Head

Beastie Boys – Ill Communication

beastie boys ill communicationWczoraj szukając pewnego krążka zlokalizowanego w drugiej „linii zabudowy” mojej kolekcji w łapki wpadł mi inny album. Momentalnie zapomniałem czego szukałem i w moim odtwarzaczu wylądował Ill Communication. Krążek ten poznałem w 1998 roku, kilka miesięcy po premierze Hello Nasty. Tak jak HN kojarzyłem z kilku utworów promowanych w mediach tak IC kupiłem totalnie w ciemno – pierwszy raz w życiu. I to jeszcze za kosmiczną (jak dla dziecka) cenę bo chyba 59,99zł. Pierwsze przesłuchanie i szok, szczęka na ziemi. Na HN Beastie Boysi momentami trochę za bardzo eksperymentowali, odjeżdżali od „właściwej drogi”. Ill Communication nastomiast jest tym co do dziś najbardziej cenię w ich twórczości: trochę „rasowego” hh, odrobina hardcore’u, kilka świetnych instrumentali, coś co można by podciągnąć pod rocka + elementy dodatkowe. Czytaj dalej Beastie Boys – Ill Communication

Beastie Boys – Hello Nasty

beastie boys hello nastyBB poznałem na fali popularności tego krążka, zwłaszcza utworów „Intergalactic” i „Body Movin” (szczególnie remixu Fatboy Slima z genialnym teledyskiem – koniecznie trzeba go zobaczyć!). W pierwszej kolejności zażyczyłem sobie „od Mikołaja” ich Antologię. Jakiś czas później, już w pełni świadomie, kupiłem sobie Hello Nasty. Czemu akurat ten krążek? Bo jest najlepszy? Najciekawszy? Nie, był akurat na stanie w hipermarkecie;) Pierwsze co rzuca się w oczy to ciekawe wydanie – rozkładany digipak bez jako takiej książeczki (wszystko jest wydrukowane na digipakowej tekturze). Ładnie to wygląda, problem jest natomiast z tekstami. Zespół zrobił sobie jaja i wrzucił całą warstwę słowną z tego krążka jednym ciągiem. Czytaj dalej Beastie Boys – Hello Nasty

Adam Yauch (1964-2012)

adam yauchKiedy w czerwcu zeszłego roku powstawał ten blog nie zakładałem, że wystarczy mi tyle samozaparcia i motywacji by go systematycznie prowadzić. Myślałem o nim raczej w formie chwilowej zabawy, czymś nowym, eksperymencie. Dziś rolowy ma na liczniku ponad 120 wpisów i podjeżdża pod 10 000 odwiedzin. Z założenia miałem się tu skupiać na moich wyprawach rowerowych, górskich (książki i seriale doszły później i nadal są traktowane po macoszemu) oraz przede wszystkim na recenzjach muzycznych, moich ulubionych(i nie tylko) płytach. Innych opcji raczej nie przewidywałem. Czytaj dalej Adam Yauch (1964-2012)

Beastie Boys – Hot Sauce Committee Part Two

beastie boys hot sauce committee part twoSiedem lat przyszło czekać fanom Beastie Boys na ich nowy, pełnoprawny album. Po drodze – w 2007 roku był jeszcze The Mix Up ale albumy instrumentalne w ich wykonaniu to nie to co prawdziwe tygrysy lubią najbardziej;) Po drodze od The Mix Up do wydawnictwa widocznego na zdjęciu obok w zespole trochę się wydarzyło (MCA miał problemy rakowe, z tego co pamiętam to Mike D miał wypadek na rowerze) i szczerze mówiąc wątpiłem, że ten krążek w ogóle się ukaże. No ale jakoś się udało i w marcu 2011 roku mogliśmy poznać efekty 7 lat rapowej „posuchy”. Album wielkiej rewolucji nie przynosi, mamy tu do czynienia z tym co kapela prezentuje od ponad 25 lat. Mike D, MCA i AdRock to chłopy podjeżdżające z dużą prędkością pod 50tkę ale nie wydorośleli w ogóle, nadal tworzą muzykę z jajem. Czytaj dalej Beastie Boys – Hot Sauce Committee Part Two

Beastie Boys Anthology: The Sounds Of Science

beastie boys the sounds of scienceBeastie Boysi to bardzo uzdolnione chłopaki. W swojej dotychczasowej karierze nie ugryźli chyba tylko death metalu i kaszubskiej muzyki ludowej:) Album przedstawiony na zdjęciu nie jest ich zwykłym the best of’em (ten, nie wiadomo po co, wydali dopiero kilka lat później…). Ta antologia to zdecydowanie coś więcej. Jest to przekrój przez ich całą karierę od 1982 do 1999 roku. Mamy tu ich klasyki jak np. „Fight For Your Right” czy „Sabotage”, pełno świetnych utworów ze stron B singli, kawałki z EPek oraz kilka zupełnie nowych. Jako że jest to kompletne podsumowanie to The Sounds Of Science nie ogranicza się tylko do hip hopu. Są tu ich punkowe utwory z początkowych lat kariery oraz późniejszych EPek, trochę rocka, instrumentale grane na „żywych” instrumentach, cover Eltona Johna – „Benny And The Jets” (taki mały żarcik muzyczny), 3 tracki w innym mixie niż na albumach studyjnych a nawet 2 kawałki country. Czytaj dalej Beastie Boys Anthology: The Sounds Of Science