Gienek Loska Band – Hazardzista

gienek loska hazardzistaNie lubię tworów z programów TV typu Idol, Mam Talent czy X-Factor. Jeśli już miałbym wybierać to wolałbym Must Be The Music. Tam trafiają się ludzi ciekawi, mający coś do powiedzenia. W pierwszej edycji była Olivia Livki – dziewczyna robiąca sobie podkłady, pisząca teksty, grająca na basie i tworząca swoje stylizacje sceniczne. Niestety wygrał obciachowy „Dobry dien dobry dien, heloł heloł….”. No ale cóż – różni ludzie, różne gusta:) W drugiej edycji była grupa pokręconych gówniarzy w Eris Is My Homegirl. Miazga totalna. Ludzie młodzi, niepełnoletni a technicznie świetni. Wokale mogą ludziom nie odpowiadać ale trzeba przyznać, że pierwszą lepszą kapelą nie są i w branży mogą namieszać. Czytaj dalej Gienek Loska Band – Hazardzista

Kazik Na Żywo – Porozumienie Ponad Podziałami

kazik na żywo porozumienie ponad podziałamiŻeby nie było, że dołączyłem do frontu robiącego nagonkę na biednego i Bogu ducha winnego Kazika to dziś recenzja najlepszego albumu KNŻ – Porozumienie Ponad Podziałami. A co my tu mamy? Prawie godzinę świetnej muzyki w wersji hard. Ciężar, żywioł, Kazik w świetnej formie: zarówno wokalnej jak i tekstowej, reszta składu dorównująca mu poziomem muzycznie. Właśnie z PPP pochodzi chyba najbardziej znany utwór KNŻ – „Tata Dilera”. Swoją drogą bardzo prawdziwy. A poza tym? Jest tu też najlepsza ze wszystkich wersja „Konsumenta”. Miażdżąca jak walec, szybka niczym TGV. Troszkę wolniejszy muzycznie od TGV z Kazikiem nawijającym niczym InterCity jest „Stałem Się Sprawcą Zgonu…” z kultowym „POSZLI!”:)  Poziomem nie ustępuje im „Co Się Z Tobą Stanie…” ze świetnymi gitarami w klimatach Rage Against The Machine oraz  prawie metalowy „Wierszyk Z Daleka”. Czytaj dalej Kazik Na Żywo – Porozumienie Ponad Podziałami

Tool – Undertow

tool undertowStudyjny debiut Toola jest chyba ich najbardziej normalnym rockowo-metalowym dziełem. Stylistycznie trochę odstaje od reszty ich dotychczasowych wydawnictw. Co nie znaczy, że jest zły. Jest świetny od pierwszej do ostatniej sekundy. No może przesadziłem z tą ostatnią sekundą bo „Disgustipated” mi nie podchodzi. Zdecydowanie wolę „Third Eye” z ich następnego albumu. Reszta utworów broni się wyśmienicie. Praktycznie w każdym z nich Maynard udowadnia, że nie jest jakimś tam przeciętnym wokalistą z ulicy. Potrafi zaśpiewać spokojnie jak i wydrzeć się kiedy trzeba. Muzycznie też jest bardzo dobrze. W większości utwory nie są połamane czy pokombinowane tak jak te z kolejnych wydawnictw. Chyba tylko „Flood” można by podciągnąć pod np. Aenimę. Czytaj dalej Tool – Undertow

Kazik Na Żywo – Bar La Curva / Plamy Na Słońcu

kazik na żywo bar la curvaBardzo lubię KNŻ: wszystkie ich płyty – są świetne, koncerty – jeszcze nigdy nie odwalili na nich pańszczyzny. Z wielką nadzieją na coś wspaniałego czekałem na ich nowe wydawnictwo. W końcu minęło już 12 lat od LMDLM. I co? I cholernie się zawiodłem… Nie ma tu ani świeżości z „Na Żywo Ale W Studio”, ani ciężaru z „PPP” ani odrobiny szaleństwa z „LMDLM” ani żywiołości z koncertówki. Jałowizną jedzie tu na kilometr: zarówno muzycznie jak i wokalnie. Część utworów brzmi jak odrzuty Kultu z Hurra!, w części Kazik brzmi jak za czasów Poligono Industrial czyli „nie chce mi się śpiewać”. Tekstowo też rewelacji nie ma, zero polotu. Czytaj dalej Kazik Na Żywo – Bar La Curva / Plamy Na Słońcu

Queen – The Works

queen the worksPo kiepskim Hot Space zespół „ucichł” wydawniczo na 2 lata. Czy jest to dużo czasu na stworzenie czegoś nowego, dobrego? Wcześniej Freddie z ekipą udowadniali, że nawet krótszy okres im wystarcza. Ale akurat nie w tym przypadku. Niecałe 40 minut muzyki, tylko 9 utworów w tym strasznie drażniący i czerstwy niczym dowcipy z Familiady „Machines” oraz nieudolna, elvisowska kopia „Crazy Little…” czyli „Man On The Prowl”. Niby single są w porządku. Faktycznie, dobrze słucha się „Radio Ga Ga”, „I Want To Break Free” (do obu fajne teledyski), „It’s A Hard Life” i „Hammer To Fall” ale nie są to utwory wybitne, wpadają w ucho i tyle. Najlepiej z nich wszystkich wypada ten ostatni – mógłby się znaleźć na wcześniejszych wydawnictwach grupy. Czytaj dalej Queen – The Works

Kult

kultZawsze mam frajdę czytając fragment artykułu (pana Słonia), który znajduje się wewnątrz książeczki tego wydawnictwa. Ciekawe co zrobiłby ten „znawca” gdyby ktoś powiedział mu, że za ponad 25 lat Kult nadal będzie istniał i będzie jedną z najważniejszych kapel rodzimej sceny muzycznej z wieloma przebojami w dorobku i tysiącami koncertów na liczniku. Krytyka tego albumu jakoś specjalnie nie lubi: brzmienie nie takie, Kazik też jeszcze nie w życiowej formie, jałowizna itd. A ja uważam, że to jeden z najlepszych i najciekawszych albumów grupy. Wielkich przebojów tu nie znajdziemy. Zasadniczo tylko „Krew Boga” i na upartego „Posłuchaj, To Do Ciebie” oraz „Konsument” (tego akurat wolę w wersji hard w wykonaniu Kazika Na Żywo). Ale jakby to zarapował Łona: to o niczym nie świadczy, to nic nie znaczy. Czytaj dalej Kult

Freddie Mercury – Lover Of Life, Singer Of Songs

freddie mercury lover of life singer of songsDziś mija 20 lat od śmierci jednego z najwybitniejszych wokalistów i kompozytorów muzyki rozrywkowej. Jak ten czas szybko zleciał… Dobrze, że Freddie zostawił po sobie kupę świetnej muzyki. Dotyczy to zarówno zespołu jak i jego twórczości solowej. Ta niestety tak bogata jak w wypadku Królowej nie jest bo zawiera tylko 2 albumy studyjne plus multum różnych kompilacji, remixów itp. W dniu dzisiejszym skupimy się na wydawnictwie widocznym na zdjęciu. Jest to tak zwany „the very best of…” i zasadniczo dobrze spełnia swoją rolę. Mamy tu największe przeboje Mercurego plus kilka rodzynków w postaci odgrzebanych gdzieś kawałków nagranych jeszcze jako Larry Lurex czyli „I Can Hear Music” i „Goin’ Back” oraz instrumentalną, fortepianową wersję „Guide Me Back” – piękna, wzruszająca rzecz. Czytaj dalej Freddie Mercury – Lover Of Life, Singer Of Songs

Queen – Hot Space

queen hot spaceKiedyś uważałem, że tego albumu w dyskografii grupy w ogóle nie powinno być. „Under Pressure” wyszedł na singlu i na tym powinno się skończyć.  Teraz, po kilku latach i przesłuchaniach, zmieniłem trochę zdanie. Jest tu kilka dobrych utworów. Przede wszystkim wyżej wymieniony duet z Davidem Bowie – cudo. Następnie hołd złożony Lennonowi – „Life Is Real” z początkowym fragmentem bardzo przypominającym późniejszy utwór Nirvany – „You Know You’re Right” (albo mi ewentualnie słoń na ucho nadepnął:). Do tego dochodzi „Las Palabras De Amor” i „Put Out The Fire” najbardziej przypominający wcześniejsze dokonania grupy. Fajnie brzmi jeszcze gitara w „Calling All Girls”. A reszta? Resztę najlepiej przemilczeć. Niektóre kawałki nie są złe(„Dancer”), niektóre są tragiczne(„Body Language”). Czytaj dalej Queen – Hot Space

Armia – Der Prozess

armia der prozessOd jakiegoś czasu panuje moda na nagrywanie literackich konceptów. Na przestrzeni kilku ostatnich lat mogliśmy sobie posłuchać albumów opartych o takie dzieła jak np. „Moby Dick”, „Boska Komedia” czy też „Mechaniczna Pomarańcza”. Budzy z ekipą chyba nie chciał być gorszy i stworzył muzykę opartą na „Procesie” Kafki. Jako, że to jest koncept literacki to na warstwie tekstowej nie będę się skupiał (dobra wymówka, nie?;). Skoncentrujemy się na muzyce. A ta jest tym co prawdziwe tygryski lubią najbardziej. Momentami brzmi jak Metallica na St.Anger – prosto, bezkompromisowo, garażowo („Zły Porucznik”). Czasem z kolei lekko zajeżdża Toolem – szczególnie w tych najbardziej rozbudowanych utworach jak „Anima” czy „Przed Prawem”. Czytaj dalej Armia – Der Prozess

Queen – The Game

queen the gamePo dwóch troszkę słabszych (ale nie złych!) albumach zespół stworzył wylęgarnię przebojów. 10 utworów, z tego 5 singli (4 ogólnoświatowe i 1 wydany tylko w USA i Japonii) i 6 genialnych utworów i 4 bardzo dobre. No dobra – 3. „Dragon Attack” jest średni chociaż Deacon stworzył w nim genialną linię basową, ona trzyma ten utwór w kupie. Świetny, bardzo charakterystyczny bas jest też w „Another One Bites The Dust”. Oczywiście Deacon musiał dorzucić też utwór w swoim stylu czyli „Need Your Loving Tonight”. Mi osobiście najbardziej podobają się dwie ballady Maya: „Sail Away Sweet Sister” (w klimatach ” ’39”, z Bryanem na wokalu) oraz „Save Me” – to już jest killer totalny, ciary przechodzą. Fajnie wypada presleyowski „Crazy Little Thing Called Love”, „Prime Jive” z Taylorem na wokalu oraz „Play The Game” – z tego co pamiętam to pierwszy raz w historii zespołu został tu użyty syntezator. Czytaj dalej Queen – The Game

Dobra muzyka 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu